Poradnik: 10 rzeczy, które powinien wiedzieć młody pisarz

Poradnik: 10 rzeczy, które powinien wiedzieć młody pisarz, Strefa pisarska, Marzenie Literackie

No dobra, czyli mówisz, że chcesz zostać pisarzem. Albo wciąż się jednak wahasz, bo w Twoim życiu ciągle rozwijają się przypuszczenia, ale brakuje coś w nich przekonań. I tak to się kręci. Wodzony ciekawością postanowiłeś, że pokręcisz się nieco po internecie i sprawdzisz różne źródła. Takim sposobem trafiłeś tutaj. Od kilku sekund już zajmuję Twoją uwagę, bo ciągle czytasz ten artykuł, więc można powiedzieć, że od teraz coś się w jakimś stopniu zmienia w Twoim postrzeganiu i prawie jesteś pewien. Absolutnie pewien. Albo nie jesteś (wyliczajmy tak w nieskończoność), więc dryfujesz dalej. Długo biłeś się z myślami (a może dalej to robisz?) i pomału wyciągasz z nich wnioski. Niech zgadnę. Od jakiegoś czasu pisanie leży na najwyżej osadzonej półce, przez co macie się cały czas na widoku. Wymieniacie się wzajemnie spojrzeniami, jakby chciało Ci coś powiedzieć. Tym „coś” jest czasownik „pisz”. Piszesz więc, oddając się temu kiedy tylko masz wolną chwilę. I nawet sprawia Ci to przyjemność. Ogromną przyjemność. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że je kochasz. Już kilka razy snułeś wielkie plany o napisaniu paru książek lub kończysz dopiero jedną z nich. Nie wyobrażasz sobie nie pisać, bez tego jesteś przezroczysty jak szkło i wiesz, z czym to się dalej je  z chęcią pisania do utraty sił. Tutaj dochodzimy do sedna. Skoro wiemy już, co skłoniło Cię do zajrzenia tutaj, powinieneś też wiedzieć o kilku, istotnych rzeczach. Pozwól teraz, że napiszę co nieco na temat bycia tym specem od słowa pisanego. Zapnij pasy i przygotuj się na kilka konkretów. Niech moc będzie z Tobą. 


1. Jeśli nie masz w sobie mnóstwa, ale to mnóstwa determinacji, nawet nie trać na to czasu. 
Zaczęliśmy z grubej rury, ale w jak najbardziej słusznym celu. Niestety, ale taka jest prawda. Jeśli nie masz w sobie wielkiej determinacji, nie uda Ci się przebrnąć przez spiralę emocjonalną związaną najpierw z samym procesem twórczym (który jest bardzo długi), później z wydawaniem książki (który także do krótkich nie należy) a do tego jeszcze z czasochłonną promocją. Tutaj cierpliwość i wytrwałość są na wagę złota, bo niby jak chcesz wydać własne dzieło, skoro nie będziesz w stanie wylewać nad nim potu, łez i rozpaczy? Bez pracy nie ma kołaczy, a w tym przypadku, to powiedzenie nabiera bolesnego znaczenia. Jeśli chcesz napisać dobrą książkę, będziesz potrzebował stałych źródeł pomysłów, ćwiczeń podnoszących warsztat i... sił. Nieprzespane noce, praktycznie całe dnie spędzone przed komputerem (lub kartką, jak kto woli), dokładne szlifowanie diamentu, czyli niekończące się poprawianie tych samych stron przez siebie, przez wydawcę, a potem znowu przez siebie... Musisz się na to przygotować. Książka wymaga ogromnego wysiłku i pracy. Nawet w przerwach pomiędzy procesem twórczym, bo niespodziewanie coś wpadnie Ci do głowy. No i siłą rzeczy będziesz ciągle o tym myślał. Nie ma to tamto. 


2. Nie nastawiaj się na ogromny sukces. 
Nie żeby jakkolwiek zniechęcić Cię do pisania, wręcz przeciwnie. Trzymam się raczej zasady: „Im mniej oczekujesz, tym więcej możesz zyskać”. Tego chyba nie muszę tłumaczyć. Jeśli podążysz tym tokiem myślenia, jest większa szansa, że przy ewentualnej porażce nie będziesz aż tak rozczarowany i łatwiej będzie powrócić do pisarskiej codzienności. Oczywiście życzę Ci całym sercem, aby Twoje dzieło stało się światowym bestsellerem. Traktuj ten punkt raczej jako coś awaryjnego, co ewentualnie mogłoby się jedynie wydarzyć.

3. Nie myśl o pieniądzach, pokochaj to, co robisz. 
To było oczywiste, że ten punkt pojawi się w zestawieniu, bo jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, żeby starzy wyjadacze nie zapowiedzieli świeżakowi hucznym powiewem sceptycyzmu, żeby w pracy nie myślał o pieniądzach, bo... musi kochać to, co robi, bo pieniądze nie są najważniejsze, bo pieniądze zgubią go w tej profesji, i takie tam... I o ile takie nastawienie może porządnie działać na nerwy, to przyznam jednak, że coś w takim podejściu jest. Im bardziej skupiamy się na kasie, jaką możemy dostać, tym bardziej rozpraszamy się w tym, co faktycznie mamy do zrobienia. Trochę słabe, nie przeczę, dlatego czy zaskoczę Cię teraz, jeśli zrobię na opak i postanowię nieco uchylić rąbka tej tajemnicy? Czy zaskoczę Cię, jeśli napiszę, że kokosów z pisania nie ma? Przynajmniej na początku. A jeśli już poszedłeś nieco dalej i w dalszym ciągu nic się nie zmieniło, to znak, że musisz zacząć wydawać nałogowo. 

4. Krytyka. 
Wiadomo, że każdy chciałby być znanym i cenionym pisarzem. A najlepiej jeszcze, gdyby nasza książka podobała się każdemu, komu damy ją przeczytać. Marzenie, co? Tak, tak, możesz od razu przebić bańkę tej utopijnej wizji, bo rzeczywistość maluje się w nieco bardziej bezpośrednich barwach. Krytyka to coś, czego nie lubimy. Krytyka to coś, co nawet najtwardszemu zawodnikowi potrafi spędzić sen z powiek na kolejne tygodnie. Krytyka to coś, co snuje się za nami całe życie, niezależnie od tego, co powiemy, niezależnie od tego, co zrobimy, niezależnie od tego, kim jesteśmy, jak wyglądamy, jakie mamy poglądy i niezależnie od statusu społecznego. Konstruktywna krytyka buduje, pomaga się rozwijać  tego typu krytyki życzę każdemu, kto chce stale dążyć do lepszej wersji siebie. Nieuzasadniona (czyli tak zwane czepialstwo bez powodu) boli, dołuje i demotywuje. Gdy jesteś pisarzem, w jeszcze większym stopniu narażasz się na jedną i na drugą. Bo to jest tak, że Ty tworzysz dzieła, a w zamian otrzymujesz niewiadomą w garści różnorakich opinii. Krytyka jest nieodłącznym elementem każdej sztuki. Twoje książki to także sztuka, więc słuchaj tego, co ludzie mają Ci do powiedzenia, a to, co zrobisz z tym fantem później, pozostawiam w Twojej gestii. Pamiętaj jednak, że nie da się zadowolić wszystkich. Pamiętaj, że znajdą się tacy, którzy będą oceniać nie tylko Twoje dzieła, ale także i Ciebie (czytaj: wspomniane czepialstwo) i na to również nie masz wpływu. Pamiętaj, że to Ty znasz siebie najlepiej i to Ty najlepiej wiesz, czy to, co usłyszysz na swój temat jest prawdą, czy nią nie jest. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że popularność mierzy się miarą tak zwanego „hejterstwa”. Trudno się z tym nie zgodzić. Szkoda, że ktoś kiedyś nie zaprogramował tego inaczej. Byłoby o wiele prościej. 


5. Pamiętaj, że masz sporą konkurencję. 
Jesteśmy w trochę dziwnej sytuacji, powiedziałabym nawet, że w takiej mocno paradoksalnej. Niby nie jest żadną tajemnicą, że Polacy na ogół czytają mało książek, ale zaskakującym może być to, że większość z nich woli pisać. Co to znaczy? Ano to, że obecnie rynek książki jest tak przeciążony napływem nowych książek, że mamy więcej autorów, niż czytelników. To sygnał, że masz bardzo trudne zadanie do wykonania. Po pierwsze, musisz przebić się przez tą niezliczoną ilość prac, czyli musisz władać czymś niesztampowym, co wyciągniesz w odpowiednim momencie z rękawa, a po drugie, jak już Ci się to uda, to musisz przekonać jeszcze do siebie czytelnika. Niezbyt pokrzepiająca wizja, co? Twoim zadaniem jest zdobyć jak największą liczbę czytelników. Musisz zdobyć ich serce i sprawić, żeby dzięki Tobie poczuli się wyjątkowo, bo to Ty decydujesz o tym, do jakiego świata literackiego chcesz zapraszać swoich gości i kto ma nimi być. Możesz powiedzieć: Misja niemożliwa”, a ja odpowiem: „Bo jak nie Ty, to kto?”. Działaj.

6. Jeśli jesteś nieśmiały, pora to zmienić. 
Tak, dokładnie – dobrze przeczytałeś. Pisarz to osoba publiczna w mniejszym lub większym tego słowa znaczeniu, a im bardziej jest znany, tym bardziej sprzedaje się jego dzieło. Z kolei, żeby sprzedało się jego dzieło, musi się promować. To z kolei wiąże się z wystąpieniami publicznymi, wywiadami i spotkaniami autorskimi. Co za tym idzie? Wniosek, że popularność Twojej osoby i Twojej książki to dwa aspekty, których nie da się rozłączyć i tego nie przeskoczymy. Poza tym, jeśli zaczniesz już coś pisać, automatycznie zgadzasz się na to, aby ludzie czytali także Twoje myśli, bo zapraszasz ich jednocześnie w głąb swojego umysłu i całkowicie się przed nimi odkrywasz. Jeśli to czytasz i wiesz, że właśnie taką osobą jesteś, możesz poczuć się zagubiony. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś spróbował zrobić to w zgodzie z naturą nieśmiałego. Pytanie tylko, czy uda Ci się dotrzeć do umysłów potencjalnych czytelników i czy cała ta gra jest w ogóle warta świeczki, jeśli nie będziesz mógł cieszyć się tym, że ktoś wreszcie czyta Twoje książki. 

7. Musisz stale się rozwijać. 
Pisarz, który będzie w kółko pisał wszystko na jedno kopyto, z czasem zacznie spadać. I nieważne czy mówimy tu o eksploracji tylko jednego gatunku, czy o piętnastu jednocześnie, bo zasada jest jedna: jeśli będziesz w kółko korzystać z tych samych schematów w fabule, z tych samych sformułowań, opisów, dialogów i zdań, to nie dość, że będziesz zanudzał swoich czytelników, to na dodatek sam utkniesz w martwym punkcie, aż w końcu – zaczniesz się cofać. Wybieranie sobie konkretnych gatunków wiąże się z podnoszeniem związanych z nimi umiejętności: na przykład takie pisanie kryminałów wymusi na Tobie sprawdzenie, w jaki sposób odbywają się etapy śledztwa. Pisanie reportaży pozwoli zgłębić wiedzę na temat zagadnień, które będziesz opisywał, zaś pisanie poradników podsumuje, co już potrafisz zrobić, a nad czym musisz jeszcze popracować. Warto pamiętać, że rozwijanie w tym zawodzie to chleb powszedni, który oprócz podnoszenia wiedzy, wymusza na nas jednocześnie rozwijanie warsztatu. Przy tym drugim na pewno okaże się być pomocne czytanie książek, ćwiczenia pisarskie i godziny poświęcone na jej praktyce, bo najlepiej jest doskonalić się na swoich błędach. Człowiek uczy się całe życie. Pisarz to też człowiek, dlatego zawsze będzie podążał za tym mottem. 


8. Nie możesz się poddać! 
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”  co masz do stracenia? Nic! Masz za to szansę zrealizować swoje marzenia i spełnić się w tym, co kochasz. A nawet jeśli się nie uda, będziesz miał szansę spojrzeć sobie w oczy i z czystym sumieniem powiedzieć, że przynajmniej spróbowałeś i przynajmniej na własnej skórze przekonałeś się, że Ci nie wyszło, przerywając węzeł domysłów pt. Co by było, gdyby...”. Ale to dopiero na sam koniec, zakładając ten najgorszy scenariusz, że się nie udało. Teraz trzymajmy się tego, że się uda. Niech te wszystkie przeciwności losu w postaci kończenia książki, szukania wydawnictwa i mierzenia się z opinią publiczną na jej temat, będą sprawdzianem dla Ciebie, czy faktycznie nadajesz się, aby być w tym zawodzie. Daj sobie taką możliwość. 

9. Musisz nauczyć się pracować zarówno w samotności, jak i wśród ludzi.
Co mam tutaj na myśli? Zanim zaczniesz pisać książkę, musisz wyruszyć na poszukiwania inspiracji. Gdzie szukać inspiracji? opisałam w poprzednim artykule (znajdziesz go tutaj). Co się kryje za tym hasłem? Na pewno to, że nie ominą Cię żadne spotkania ani rozmowy, bo będziesz skazany na kontakt ze światem zewnętrznym. Wszystko to w określonym celu, aby mógł zadziałać odpowiedni bodziec, który dostarczy Ci tego, czego będziesz potrzebował. Zanim jednak to nastąpi, musi minąć trochę czasu. Gdy wreszcie uda Ci się dopaść i wyciągnąć inspirację, przyjdzie nieoczekiwanie następna faza, faza tak zwanego wycofania, znana dla pisarzy bardziej jako faza wyłącznej twórczości. Będziesz musiał wtedy umieć zejść na drugi plan i zaszyć się na kilka ładnych tygodni w samotności z książką. Wiemy, że to długi proces, dlatego trochę minie, zanim opuścimy nasze pisarskie królestwo. Ale gdy już się uda... to wtedy znowu wychodzimy. I chwalimy się tym, co udało nam się stworzyć. I szukamy ponownie. Inspiracji. A potem znowu się wycofujemy. I tak w kółko. Pisarz to jednocześnie typ samotnika i wędrowca, który musi wiedzieć, kiedy zejść z salonów towarzystwa, aby rzucić się w wir swojego fikcyjnego świata. Jesteśmy trochę jak te gady, które leżą godzinami na słońcu, a później, gdy nam za gorąco, chowamy się z powrotem do cienia. Te zmiany są dla nas bardzo dobrze znane. Musisz nauczyć się balansować między tymi dwoma typami.

10. Ucz się na własnych błędach. 
Czyli najczęściej na tym, co napisałeś. Jeśli Twoje dotychczasowe dzieło nie przyniosło rezultatu, jakiego się spodziewałeś, wyciągnij z tego wnioski. Poszukaj przyczyny, przeanalizuj jeszcze raz drogę, którą przeszedłeś. Czytelnikom nie spodobało się to, co napisałeś? A może nie znalazłeś wydawnictwa? Daj sobie czas na przełknięcie porażki, a jeśli Ci to potrzebne, to nawet wylej łzy w poduszkę i przeleż dwa tygodnie z kubłem lodów na kanapie, oglądając seriale. Bądź wyrozumiały dla swojego dołka, bylebyś wrócił na arenę akapitów i słowotwórstwa. Po takim restarcie zacznij od nowa. Zastanów się, w którą stronę mógłbyś tym razem pójść. Pozbieraj wszystko do siebie i twórz w oparciu o wnioski, jakie uda Ci się wyciągnąć. Jeśli nauczysz się obserwacji i analizy, błędów zacznie być jak na palcach jednej ręki. Za jakiś czas spróbuj ponownie i zobacz, czy coś się zmieniło od poprzedniej próby. Nagradzaj się za wszystkie małe zwycięstwa. Zobaczysz, że im więcej błędów popełnisz, tym szybciej się nauczysz – taki jest plus tego całego mylenia się ze wszystkim! 


Życzę powodzenia w pracy!
Dodalibyście coś jeszcze do tej listy? 





Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger