Poradnik: Jak zacząć pisać książkę?

Poradnik: Jak zacząć pisać książkę?, Strefa pisarska, Marzenie Literackie

Co za banalne pytanie – nie pomyślał nigdy nikt, kto za jego pośrednictwem został wywołany do odpowiedzi. Dla kogoś, kto mierzył się już z podobnym wyzwaniem, nie istnieją żadne niezbadane ścieżki pisarskie, dlatego gdy pytasz pisarza o to, jak napisać książkę, to na dzień dobry zostaje on zbombardowany flashbackami z wszystkich miesięcy utopionych w pisaniu, planowaniu, zmienianiu i poprawianiu, których wielka część została puszczona wartkimi strumieniami do studzienki kanalizacyjnej, i która sobie tak tam płynie, jak ściek lejący się w odmętach twórczego zapomnienia. Spersonalizowany kanał wadliwych ostatków pisarskich jest znany także korektorowi, wydawcy i ewentualnym przedczytaczom” (o tym w dalszej części artykułu), ale nikomu poza, bo do czytelników przychodzisz z ostatecznym efektem swojej pracy, więc dla nich trud dopięcia się na szczyt publikacji nigdy nie przestanie być niewidoczny. 

Ponieważ w tym poście nijako sama przywołuję się do tablicy, czuję się zobowiązana do tego, aby tym razem napisać nieco więcej o drugiej stronie, trochę od kuchni (nie wiem czemu, ale nie lubię tego stwierdzenia). Tej stronie, której nie widzą czytelnicy, a którą musi pokonać każdy pisarz i debiutant, aby nim się stać. Gdybyś zapytał sam siebie, jak napisać książkę, pewnie odpowiedziałbyś, że trzeba wymyślić opowieść i ją napisać. I wiesz co? Masz rację. Dokładnie tak to wygląda od tej mniej znanej strony. Problem pojawia się w momencie, gdy starasz się jednak przejść pomiędzy i zaczynasz brać się za przymiarki do stworzenia czegoś własnego. Wtedy włącza Ci się alarm, bo nie wiesz za bardzo, jak się za to zabrać. Dzisiaj zdradzę Ci kilka pomysłów, na których sama buduje swoje powieści. To one pomagają mi nie wpaść w pułapkę chaosu, w którą przy tak wielkim projekcie jakim jest książka, popaść nie trudno. Sprawdź, co przygotowałam dla Ciebie poniżej. 


1. Zacznij od ułożenia ogólnego zarysu w głowie tego, o czym chcesz napisać. 
To brzmi chyba całkiem logicznie, inaczej nawet nie zaczniemy. Skoro chcesz pisać, musisz wiedzieć, o czym będziesz opowiadać. A jeśli już wiesz, ale czujesz, że to zaledwie początek i masz wrażenie, że wiesz tyle co nic, to nadszedł czas, aby dopiąć temat do końca i go uporządkować. Odtwórz w głowie cały przebieg fabuły tak, jakbyś chciał, aby ona wyglądała. Wyobrażaj sobie, poczuj go. Póki co nie skupiaj się na szczegółach, tylko na ogóle. Na szczegóły przyjdzie czas później. Przemyśl wszystko i odpowiedz sobie na pytania:

 O czym będzie moja książka? 
– Jaki tytuł będzie nosić?
Jaki jest sens całej historii? (Czyli po co będzie się to wszystko działo, co chcesz pokazać albo na co chcesz zwrócić uwagę, pisząc historię, którą sobie wybrałeś).
– Kim będą najważniejsi bohaterowie? Ilu ich będzie?
 Kim będzie bohater główny? (Jak będzie się nazywał, czym się będzie zajmował, czym będzie się wyróżniał na tle innych).
 Z jakimi wydarzeniami będzie musiał się zmierzyć?
Ile będzie zwrotów akcji? Jakie one będą?
 Jak zakończy się książka? 

Jeśli już na początku uda Ci się wymyślić historię o pożądanym dla Ciebie charakterze, będzie Ci łatwiej dopracować szczegóły. Tutaj działa ta sama zasada co w przypadku malowania rysunków: najpierw zaczynasz od ogólnych zarysów, a dopiero później dopracowujesz resztę. To nic, jeśli miałeś trudność z którymś pytaniem. Być może pomysł na jego odpowiedź urodzi się w trakcie budowania kolejnych etapów. 


2. Kiedy postawisz już fundamenty, możesz brać się za resztę. Zrób sobie szczegółowy plan wydarzeń i stosuj się do niego. 
Teraz możemy zgłębiać recepturę poetyckiego brzmienia, nadawać sens piśmiennym smaczkom, debatować o złożoności i niebanalności akcji, na jaką tylko będziemy mieli ochotę – piękna rzecz, jednak żeby do tego doszło, potrzebujesz planu. I standardowo kartki oraz długopisu. To niezbędny krok do szczegółowego rozpisania informacji punkt po punkcie w przewodniku po książce, który zaraz stworzysz: 

Zacznij od zapisania tytułu i miejsca akcji. 

Wypisz wszystkich bohaterów i napisz sobie pokrótce najważniejsze informacje o ich sylwetkach. 
Możesz opisać też więzi, jakie będą ich wzajemnie łączyć. 

Stwórz opis całej książki.
Pamiętaj, żeby zawierał takie informacje, po których łatwiej będzie Ci zorientować się, o co chodziło w fabule, gdy będziesz miał długą przerwę od pisania i postanowisz do niego wrócić, żeby sobie przypomnieć. 

Napisz plan wydarzeń.
Zrób go dokładnie w taki sam sposób, w jaki robiłeś go na lekcji języka polskiego. Im więcej punktów wyjdzie, tym lepiej. Będziesz miał nad nim większą kontrolę.
 
Opisz trudne elementy w fabule.    
Jeśli oczywiście będziesz takie posiadał – chodzi mi o jakieś elementy, zakończenia trudnych wątków, niespodziewane zwroty akcji albo szczegóły, które mają istotne znaczenie dla całokształtu. To takie zabezpieczenie, żebyś sam się nie pogubił. 

Zostaw przestrzeń na uwagi.
Na przykład na krótkie hasła, o których wiesz, że zaraz będziesz pisać w rozdziałach. Ten manewr przydaję się zwłaszcza przy wielkowątkowości, gdy każdy rozdział jest o czymś innym albo gdy nie chcesz zapomnieć o żadnym z nich przy jednoczesnej kontynuacji jednego, a kończeniu drugiego. 

Pachnie dodatkową robotą, co? Po co to w ogóleOdpowiedź jest prosta: do systematyzacji, bo nie da się pamiętać o wszystkim. Kiedy zapisujemy myśli, jesteśmy w stanie lepiej je uporządkować, a gdy zaczniesz „lecieć na żywioł” istnieje większa szansa, że podczas pisania coś istotnego umknie Twojej uwadze. Zapisuj sobie, co tylko chcesz. Nie bój się tego. To taka moja rada od serca, za którą być może kiedyś mi podziękujesz. Profesjonalne dzieło nie może pozwolić sobie na luki w tekście. Spróbuj tak chociaż na początku, żeby nauczyć się planowania książek. Im pewniej będziesz się czuł w tym, co robisz, tym bardziej będziesz mógł sobie pozwolić na spontaniczność.

3. Zrób sobie miejsce tylko i wyłącznie na swoją książkę.
Wyznacz sobie jedno miejsce na notatki, które sporządziłeś i miej je pod ręką. Może to być na przykład jakaś mała teczka, do której będziesz dokładał na bieżąco materiały i zapiski. Trzymaj to wszystko w jednym miejscu.

4. Namierz sobie jednego przedczytacza” albo nawet i kilku. Pamiętaj tylko, żeby nie zdradzać im zakończenia!
Kim są ci słynni „przedczytacze”? Ja nazywam tak osoby, którym podsyła się rozdziały do przeczytania, celem wyrażenia ich opinii o niepublikowanym dotąd fragmencie lub całokształcie książki. Przedczytaczem” może zostać każdy, kogo tylko chcesz nim uczynić. Warto jednak zrobić to w umiejętny sposób, ponieważ wyznaczenie sobie dobrego pomocnika może być kluczowe dla dalszego rozwoju dzieła. Najlepiej jeśli będzie to zaufana osoba, przy której będziesz mieć pewność, że Twoja praca nie dostanie się w niepowołane ręce ani przy której Twoja praca nie zasięgnie niepowołanych łask kariery internetowej tuż przed publikacją. Przedczytacz” powinien też być kumaty i spostrzegawczy, aby wyłapywał błędy w tekście tak, aby był w stanie powiedzieć Ci, co robisz dobrze, a co źle. Szczytem marzeń w ogóle byłoby, gdybyś znalazł takich kilku, bo wtedy każdy przedstawi Ci swój punkt widzenia. I teraz najważniejsze: nie możesz zdradzać im zakończenia! To piekielnie trudne, wiem (bo gdy wpadniesz na genialny pomysł, masz ochotę wykrzyczeć go całemu światu, żeby móc prężyć muskuły w blasku podziwu i uznania u innych), ale jakie to szalenie konieczne! Jeśli „przedczytacz” nie zna zakończenia, sprowadzasz go do roli pierwszego czytelnika, co daje mu możliwość zapoznania się z nią z jego perspektywy. Dzięki temu możesz upewnić się, czy na pewno odbiera i rozumie fabułę tak jak Ty. Czy to nie najlepszy sposób na mały test tuż przed wypuszczeniem książki na salony literackie? 


5. Pisz! 
Łam długopisy, roztrzaskuj klawisze laptopa  pisz, ile zdoła tylko zapragnąć Twoja dusza. Nic jednak na siłę. Jeśli nie będziesz mieć weny, pisz najprościej jak się tylko da, a potem, kiedy nadarzy się lepszy dzień, wrócisz i zaczniesz dekorować tekst środkami poetyckimi bądź rozwiniesz go do objętości spełniającej Twoje oczekiwania. Jeśli czujesz taką potrzebę, możesz ustalić sobie dodatkowo dzienne założenie, w którym określisz, przez ile i do kiedy chcesz pisać. Możesz nawet pokusić się o deadline. Wiem, że na niektórych ten ruch działa motywująco. Ja na przykład, nie umiem działać wedle takich harmonogramów. Z Tobą może być inaczej. 

6. Pisz do końca. Staraj się nie być zbyt krytycznym do swoich prac. 
Pisząc ten punkt poczułam się ogromną hipokrytką, bo przyznam szczerze, że sama nie potrafię się do niego zastosować. Od początku jestem zbyt wymagająca co do swoich prac, przez co też nie potrafię ocenić ich obiektywnie. Staram się to zmienić, ale niestety, wychodzi z różnym skutkiem. Nie popełniaj mojego błędu, nie bądź zbyt krytyczny do własnej twórczości – jeśli zrobisz coś źle, popraw to. Jeśli uda Ci się stworzyć coś genialnego – pochwal się za to. Nie wstydź się. Prawda jest taka, że Twoje dzieła i tak będą oceniać inni, niezależnie od tego, czy będzie to pozytywna, czy negatywna ocena. Ty tworzysz, a oceny pojawiać się będą zawsze. Jedyne co w takiej sytuacji można zrobić, to zrobić wszystko, aby tych pierwszych było jak najwięcej. Spróbuj nie zwracać sobie tym głowy. Wyjdziesz wtedy na tym jak najbardziej korzystnie. 

7. Po jakimś czasie przeczytaj to, co napisałeś. To samo tyczy się sytuacji, gdy skończysz pisać już całą książkę. To jest moment, w którym możesz zwrócić się do przedczytacza”.
Skończyłeś pisać rozdział? Wróć do niego jutro i przeczytaj jeszcze raz cały, od początku. Gwarantuję Ci, że znajdziesz literówki, nadmiar lub niedosyt przecinków albo nawet wyłapiesz zdania, które średnio wstrzeliwują się w Twój gust. Zaspokój swoją naturę perfekcyjności, bylebyś nie robił tego tak często, że będziesz marnował energię na nieruszanie się z miejsca. Aha, i jeszcze jedno: nie wieszaj na sobie psów o to, że coś, co brzmiało świetnie wczoraj, dzisiaj przepadło na dobre. Na spokojnie. Uczymy się całe życie. Poza tym, nawet jak już nabędziesz bogaty staż w pisarstwie, zawsze znajdzie się coś, z czego nie będziesz zadowolony, co będziesz chciał poprawić albo napisać inaczej i nie ma na to reguły. Zawsze znajdzie się coś, co chcemy zrobić lepiej. I zrobisz lepiej: w planowaniu, przy kolejnych rozdziałach, z następnymi książkami.  

A co w sytuacji, gdy już skończysz pisać książkę? Pogratuluj sobie pierwszego małego sukcesu i uzbrój się w cierpliwość, bo to dopiero przedsionek drogi, którą będziesz miał jeszcze do pokonania. O dalszych krokach ku pisarskiemu spełnieniu postaram się napisać szerzej w osobnym poście.


Który podpunkt spodobał Ci się najbardziej? 





Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger