#BLOG ART CHALLANGE

#BLOG ART CHALLANGE

Jakiś czas temu zostałam pozytywnie zaskoczona nominacją do #BLOG ART CHALLANGE, której tematem głównym jest hasło: „Miłość ma wiele twarzy”. Za udział w zabawie dziękuję serdecznie Prince of Pain, z bloga http://angelofmysteris.blog.onet.pl/, który oczywiście nominował Marzenie Literackie. (Jeśli to czytasz) to jeszcze raz bardzo serdecznie Ci dziękuję :)


Zadanie polega na napisaniu opowiadania, felietonu, wiersza lub przedstawieniu w dowolny sposób podanego motywu przewodniego i opublikowaniu go na swojej stronie. Przy nominacji podajemy osobę, która nas wybrała, adres bloga i wybieramy dalszych uczestników zabawy. Przecież to wiecie! 
Co do hasła... Kurczę! Kiedy zdążyłam już zorientować się w temacie, przeszła mi przez głowę dziwaczna myśl, że przecież zupełnie nie odnajdę się w tym zadaniu. Ja i tematyka miłosna? Niewątpliwe szaleństwo. Mimo tego zaryzykuję. Pisarz przecież powinien być wszechstronnie uzdolniony, prawda? Trzeba próbować nowych rzeczy. A zatem przedstawiam skromny felieton w (mam nadzieję) interesującej odsłonie.

Miłość ma wiele twarzy.

Kiedy czytasz czerwone słowo „miłość” na kartce papieru, jaki obraz pojawia się wtedy w Twojej głowie? Zastanów się nad tym dobrze przez chwilę i odetchnij. Rozważ kilka możliwości i pomyśl, co czujesz. A przede wszystkim zorientuj się, czy droga miłość zdążyła już objąć swymi gorącymi rękoma malutkie serce, być może przepełnione niegdyś pasmem cierpień przez życie, które nagle okazało się być podłe i zimne - a mówili całkiem niedawno, że życie miało być takie piękne i cudowne.

A może i było piękne? Do czasu, kiedy nieprzyjemny zawód sprawił, że żyłeś oddalony gdzieś na uboczu, bo chciałeś zapomnieć o tym, co Ci się przydarzyło. Żyłeś, ale czy istniałeś naprawdę?

I wtedy czar bańki mydlanej znika. 
Miłość - słowo, które niejednego może przytrafić o łzy albo nadać drugiemu człowiekowi wiecznie zaginionego sensu istnienia. A gdyby można było skosztować miłości pod postacią pokarmu, jaki miałaby ona smak?
Mogłaby zostawić cierpki posmak na ustach, ale z drugiej strony też niepohamowaną słodycz rozkoszy i szczęścia.
Miłość kojarzy mi się ze słowem gustującym w dziwacznych skrajnościach:
Albo kochasz i jesteś szczęśliwy.
Albo kochasz i jesteś nieszczęśliwy.
Albo jesteś kochanym z wzajemnością.
Albo jesteś kochanym bez wzajemności.
Nie ma czegoś pomiędzy: albo masz wszystko albo nie masz nic.
To trochę jak gra w totolotka: kiedy zaczniesz grę możesz wygrać lub zwyczajnie przegrać. Różnica polega jednak na tym, że w życiu codziennym jest to o wiele okrutniejsze i bardziej bolesne, a skutki tego uczucia mogą być ciężarem nawet przez całe życie. 
Mówi się, że istnieje kilka rodzajów miłości, mogące towarzyszyć człowiekowi przez dalsze etapy jego rozwoju emocjonalnego. W zupełności się z tym zgodzę.
Może być miłość sprzyjająca, miłość zabójcza, miłość matczyna i miłość przyjacielska.
Każda z nich na swój sposób jest wyjątkowa i silna.
Jednak czytając powyższe rodzaje śmiało można powiedzieć, że miłość przecież jest czymś pozytywnym i pięknym, bo ta negatywna występuje tylko raz.
Na cztery przypadki tylko ten jeden jest zły.
Zatem skoro tak jest, dlaczego wciąż jest duża ilość osób, która kojarzy miłość źle?

A czy teraz potrafisz powiedzieć, jaki obraz pojawia się w Twojej głowie, kiedy słowo miłość nagle się pojawia?
Widzisz określoną osobę, łzy, a może pustkę? Szczęście? Radość?
Jakie to zabawne, że tylko jedna składanka liter może być tak różnie interpretowana przez inne osoby, takimi jakimi jesteśmy My.

*******************************************************************************

Moja nominacja wygląda następująco:
6. Wszystkich tych, którzy mają ochotę wziąć udział w zabawie. 


Powodzenia!



Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger