Czarna lista na dnie - czyli spis wszystkich, najgorszych pożeraczy marzeń pisarskich

Czarna lista na dnie - czyli spis wszystkich, najgorszych pożeraczy marzeń pisarskich, Strefa pisarska, Marzenie Literackie

Masz nieposkromioną motywację do pisania, której mógłby pozazdrościć Ci pospolity śmiertelnik albo najwcześniej zanotowany w dziejach księgi ludzkości cierpiętnik tego świata? To świetnie, bardzo się cieszę, bo jest w Tobie potencjał na coś więcej. I nie myśl sobie teraz, że omamiłam Cię tak perfidnym sarkazmem, że aż poskręcał mnie i moje ręce przed klawiaturą, a piszę to przy użyciu kostek postępującego reumatyzmu, które zaoferował mi w podzięce, bo tak nie jest. Mam tutaj na myśli raczej to, że Twój aktualny punkt położenia może być sprowokowany dwoma, ewentualnie rozgrywającymi się uprzednio pierworysami, które doprowadziły Cię tutaj: stoisz przed groźnie piętrzącą się górą wątpliwości, jaką musisz pokonać przy użyciu profesjonalnego sprzętu pisarskiego i wiary we własne możliwości. Lustrujesz spojrzeniem każdy widoczny zakamarek z dołu. Musisz ją przejść, inaczej się nie uda. Przygotowujesz się do startu, myśląc, że jesteś gotowy, jednak ostatecznie weryfikuje to wspinaczka. Spadniesz, czy się utrzymasz? I druga opcja, właśnie ściągasz ostatnie kroki ze szlaku wytrwałości z poharatanymi od klawiatury paluchami. Jakie to uczucie? Różne. Na pewno też przeszywające do szpiku kości i cholernie trudne do zrealizowania, gdy kolana uginają się pod ciężarem przeciwności, a Ty starasz się iść prosto, mimo że nadzieja i motywacja kruszą się od przeciążających się stawów. 

Dlaczego dzieje się tak, że połowa historii z potencjałem na wielki sukces nigdy nie zostaje dokończona? Dlaczego tak wielu debiutantów (jak i nie tylko ich) w pewnym momencie porzuca pisanie tego, nad czym główkował latami, nie widząc szansy na zakończenie? Dlaczego, tak po ludzku, zaczynamy sobie odpuszczać? Dzisiaj podrzucam listę, która zaczyna ożywać, gdy zostaje dotknięta kłującymi powodami otaczających realiów debiutantów. Jeśli kiedyś spotkałeś się z którymś z nich, to czas potwierdzić głośno, że nie jesteś sam. Pamiętaj o tym zawsze, gdy będziesz chciał poluzować ściśnięte pięści z zamiarem puszczenia się w przepaść. Nikt nie lubi, gdy z zacięciem są mu odbierane marzenia. My też nie. 


1. Wpadasz na pomysł stworzenia genialnej książki i zaczynasz go realizować, ale z czasem okazuje się, że zaczyna brakować Ci pomysłów, a pisanie nie jest wcale takie proste. 
Brzmi znajomo? To chyba najpowszechniejszy problem u debiutantów, którzy są przekonani o odkrywczości własnego pomysłu. Niesieni entuzjazmem ku wielogodzinnym przeprawom przez Worda, zaczynają oddawać się pisarskiej rozpuście i tworzą książkę tak wielką, że zaczynają chwalić się nią przed znajomymi. Dni utopione w fikcyjnej historii owocują pierwszymi akapitami, pierwszymi rozdziałami i w końcu, pierwszymi rozterkami pod przewodnictwem czarnowidztwa zapoczątkowanego przez zawężone źródło inspiracji, bo: a) początkujący autor tak mocno skupił się na głównej historii, że kompletnie nie przemyślał wątków pobocznych, b) miał pomysł na wszystkie wątki, ale nie dopracował reszty, c) chciał polecieć na żywioł i wszystko się rozmyło. Myśli, że to chwilowe, bo w końcu kiedyś musi nadejść ten dzień, że dostanie magicznego olśnienia i wtedy rozwali klawiaturę zawrotnym tempem twórczości. Tak to działa zawsze na filmach, pamiętasz, nie? Weźmiesz łyka whiskey, rozwalisz arenę niezapełnionych stron i staniesz się sławny, a ludzie, z którymi zawsze miałeś na pieńku w przeszłości nagle zaczną chwalić się, co to jakich Ty epitetów nie rzucałeś w ich stronę, oszołomieni geniuszem tych zmyślnych wulgaryzmów. Pozwalasz minąć tym tygodniom, a może nawet i miesiącom. Jak to się ma do Twojej twórczości? Nijak, tak samo jak do wyobrażeń. Nie jesteś sławny, nie pijesz alkoholu (to chyba akurat dobrze) ani nie kończysz książki. Wstyd przyznać, ale musisz przeczytać poprzednie strony, żeby przypomnieć sobie, jak miał na imię główny bohater. Znajomi dogryzają Ci pytaniem, kiedy wreszcie skończysz, a Ty myślisz sobie, że prędzej skończysz ze sobą, niż z historią, z jaką chciałeś podbić rynek wydawniczy. Postanawiasz jednak zrobić im psikusa i zaczynasz zupełnie nową, żywiąc nadzieję, że to będzie pisarskie katharsis. No i jest, takie jakbyś umył zęby przed zjedzeniem kilograma cebuli, bo podziela ona los poprzedniczki. Piszesz, porzucasz, piszesz i porzucasz. Kończysz z zapasem literackich odpadów, z którymi nie wiesz za bardzo, co zrobić. W najgorszym przypadku całkowicie porzucasz tworzenie, a do pisania wracasz nostalgicznie wspomnieniami na zakrapianych imprezach chwaląc się, że kiedyś pisałeś pamiętnik (bo do pamiętnika nikt się nie przyczepi, czemu nie wydałeś).

RADA: Inspiracja. Znasz to słowo? Inspiracja to taki kubeczek, który trzeba regularnie uzupełniać na różne sposoby. O inspiracji pisałam już kiedyś w osobnym poście Gdzie szukać inspiracji?, dlatego zapraszam Cię teraz do jego przeczytania. Podpowiadam tam, w jaki sposób można przywołać ją do siebie za pomocą magicznego guzika. 


2. Sytuacja, w której piszesz książkę i tym razem Twoja głowa jest pełna pomysłów, ale nie potrafisz dokładnie przelać ich na papier, bo nie jesteś w stanie oddać należytej puenty.
Czyli odwrotna sytuacja do poprzedniego punktu. Co robić, kiedy czujemy, że nasze zdolności pisarskie wołają o pomoc, a nie wiemy, co z tym robić? Może być też tak, że cierpisz z powodu ubogiego zasobu słownictwa, popełniasz pisarskie zbrodnie, takie jak powtórzenia albo przesadnie proste lub długie zdania. Piszesz coś, ale nie oddaje to kompletnie pożądanego smaku, ani nie brzmi tak, jak sobie to wyperswadowałeś. Kombinujesz, kombinujesz, ale czujesz, że to nie to. Brakuje czegoś. Niech zgadnę, czujesz się z tego powodu okropnie, winiąc się za to, że taka sytuacja nie może mieć dla przyszłego pisarza miejsca? 

RADA: A co jeśli Ci powiem, że pisanie można po prostu wyćwiczyć? Nie wierz w historie o niezbadanym talencie, z którym rodzi się garstka wybrańców (choć to brzmi tak wyjątkowo, nie powiem, że nie, niemal czuję, jak unoszę się na skrzydłach samouwielbienia), bo to nieprawda. Talent może trochę pomóc, ale zdecydowanie odgrywa tutaj najmniejszą rolę. Żeby pisać dobrze, musisz ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Do tego zalecam czytanie książek innych autorów, bo książki ułatwiają wyrobienie indywidualnego stylu, oczywiście poszerzają też słownictwo. Jeśli będziesz stosował się do tych dwóch zasad, z czasem pisanie powinno stać się o wiele prostsze. 

3. Sytuacja, w której kończysz już książkę, ale uświadamiasz sobie, że Twoja książka nie przebije się przez ogromny napływ innych tekstów, a dzieło będzie gnić w wirtualnym czyśćcu wydawnictwa.
„A co jeśli się nie sprzeda?”, „A co jeśli jej nie przyjmą?”, „A co jeśli będzie zalegać tylko na półkach?” – czy właśnie wywołałam Twoje myśli wracające jak bumerang w momentach o obniżonej pewności tego, co robisz? Upierdliwy głosik nie daje Ci odetchnąć? No dobra, to pozwól mu się bardziej zrozumieć. Wiem, że ciągle krzyczy, ale daj mu prawo głosu i przysłuchaj się, z czego on wynika. To zupełnie normalne, że pojawia się w szeregach Twoich obaw. Warto się nim zaopiekować i ukrócić za pomocą odnalezienia przyczyny. Może któryś z Twoich znajomych wydawał książkę i miał taką sytuację, przez co sam się tak nastawiasz? Może wynika to z niskiej pewności siebie? 

RADA: Pamiętaj, że niezależnie od źródła pojawiania się głosu, nie jesteś w stanie przewidzieć, co się wydarzy z Twoją książką. Może faktycznie będzie tak, jak mówisz, a może nie. Nie zakładaj z góry. A jeśli już przyjdzie co do czego, przynajmniej nie zarzucisz sobie, że nie spróbowałeś. Brzmi to dużo bardziej sensownie niż bezczynność, nie sądzisz?

4. Sytuacja, w której piszesz książkę, ale nikt nie okazuje nią zainteresowania, albo co gorsza, nikt Cię nie wspiera.
Niestety, bardzo przykra sytuacja i chyba też zbyt powszechna, zwłaszcza u młodych osób, na które dorośli patrzą z powątpiewaniem, wychodząc z założenia, że to chwilowe rzucanie się z motyką na księżyc. 
Przyznam szczerze, że mam do tego nieco ambiwalentny stosunek, bo z jednej strony sama byłam w takiej sytuacji i wiem, z czym to się je, jak bardzo krzywdzące potrafią być stereotypy o tym, że „A, młoda, zaraz jej się to pewnie odwidzi”, a z drugiej, stawiając się w sytuacji dorosłego dowiadującego się, że piętnastoletnia dziewczyna postanowiła napisać sobie książkę. Znane mi są obie strony medalu, więc nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, która z nich ma rację, a która nie. 
Faktem jest jednak to, że pisarz  nieważne czy debiutujący, czy nie  bez wsparcia i publiczności nie może egzystować, bo po prostu więdnie. Musisz mieć odbiorców, którzy będą czytać Twoje dzieła i wsparcie do tego, aby te dzieła napisać. Jeśli nie masz żadnego wsparcia, to wiedz, że bardzo mi przykro z tego powodu i liczę na to, że w przyszłości uda Ci się takie odnaleźć. A może negatywne emocje, które Ci przez to towarzyszą, powinieneś przelać na papier? Oprócz ulgi, poczujesz też satysfakcję, z której będziesz mógł do woli korzystać. Jeśli jednak czujesz, że to za mało, spróbuj porozmawiać o tym z najbliższymi.

RADA: Nie pozwól, aby inni dopuścili się wyplewienia Twojego marzenia. Walcz, o to, co dla Ciebie najważniejsze. Jeśli już Ci się uda, otrzymasz takie pokłady siły, że będziesz w stanie przenosić góry i rzeki, a tamtym nieźle utrzesz nosa. Czy samo to nie brzmi motywująco? 


5. Sytuacja, w której pragniesz napisać książkę, ale za bardzo boisz się krytyki i rozgłosu, dlatego że prawdopodobnie jesteś osobą nieśmiałą i wrażliwą. 
I nie jesteś jedyny, pamiętaj o tym. Możemy jedynie spekulować, jak wielu wielkich twórców musiało przejść drogą do odważniejszej wersji siebie. Ten element jest do przejścia, ale wymaga dużego nakładu pracy. W takich okolicznościach warto też zadać sobie pytanie, czy naprawdę chcesz zostać pisarzem, bo być może zapragniesz tworzyć dzieła tylko dla siebie, do szuflady, co będzie wystarczającym spełnieniem swoich aspiracji. Nie oszukujmy się, ale stety, czy też niestety, pisarz to osoba publiczna, a co za tym idzie? Publiczność, rozgłos, pewnego rodzaju sława. To nieuniknione.

RADA: Nie pozostaje nic innego jak walka z nieśmiałością! Pamiętaj, że błędy to nie żadna zbrodnia, a krytyka zawsze będzie szła w parze z sukcesem. Zerknij też na poradnik: „10 rzeczy które powinien wiedzieć młody pisarz”  i zobacz, o czym w nim piszę.

6. Brak odpowiedzi ze strony wydawnictwa albo odmowa współpracy.
Cios prosto w serce, uczucie, jakby ktoś wylał na Ciebie wiadro zimnej wody, żebyś musiał natychmiastowo zejść na ziemię: „No halo, przecież Ty nie umiesz pisać, nie wiedziałeś?”. Ustalmy jedno: brak odpowiedzi ze strony wydawnictwa nie oznacza, że nasza książka do niczego się nie nadaje, odmowa współpracy również. Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś. Poproś o pomoc kogoś, kto się na tym zna (jeśli chcesz bardziej profesjonalnie to nawet i odpłatnie, tylko uważaj na pseudo coachów szumnie reklamujących się w internecie) lub zawracaj głowę bliskiemu, żeby przeczytał i powiedział, co myśli na temat Twojej pracy bez owijania w bawełnę, w zgodzie ze szczerością. Poszukaj, co poszło nie tak i spróbuj to naprawić. Ile czasu musiało minąć, zanim taki sławny pisarz dostał odpowiedź twierdzącą od wydawnictwa? W niektórych przypadkach aż za dużo! Te autentyczne historie możesz odkopać w sieci. 

RADA: Musisz po prostu walczyć. Szukać, poprawiać i walczyć. Jeśli nie teraz, to za jakiś czas zaatakuj ponownie. W ostateczności spróbuj podesłać inną historię. 

7. Kiedy coś piszesz, ale zupełnie Ci się to nie podoba i stwierdzasz, że historia jest beznadziejna. 
Prawdopodobnie padłeś ofiarą zbyt wygórowanej samokrytyki, która uprzykrza życie. Przestań ciągle karcić się za źle postawiony przecinek, czy źle odmienione słowo. Akurat to jest najmniej ważne. Takimi drobnostkami będzie zajmował się korektor. Ty jesteś od oczarowania czytelnika, od opowiedzenia historii w sposób najbardziej spektakularny, aby po przygodzie z Twoją książką nie mógł otrząsnąć się on z kaca książkowego. Oczywiście masz prawo, aby historia, którą tworzysz przestała Ci się podobać, bo okazało się na przykład, że nie brzmi tak dobrze na kartce jak się spodziewałeś. Problem jednak pojawia się, gdy staje się notorycznym rytuałem. Ustal sobie przedział. Jeśli za trzecim razem skończysz powieść i uznasz, że historia jest beznadziejna, niech włączy Ci się alarm. Daj ją wtedy do przeczytania nawet tej samej osobie, która wyłapywała błędy. Nie od dziś wiadomo, że to jak Ty postrzegasz historię może znacząco różnić się od tego, jak postrzegają ją inni. Banał, nie? No tak! Ale to naprawdę tak działa. Sprawdź i przekonaj się sam!

RADA: Najpierw limit, potem przekazanie do czytania komuś innemu w razie jego przekroczenia, a na końcu obiektywna ocena. 


8. Zbyt małe zarobki pisarza w Polsce. 
Jestem niemalże w stu procentach pewna, że jeśli już zdecydowałeś się pójść drogą pisarskiego sumienia, przeszukałeś cały internet, żeby dowiedzieć się tej druzgocącej prawdy. Pytanie tylko, czy w Twoim odczuciu był to krok wart dalszych jego skutków. 

RADA: Jeśli naprawdę kochasz pisać, to skup się na tym, co robisz, a na czas zarobków przyjdzie moment później.

9. Brak czasu i dalszych chęci.
Tak, to także ważny powód. Często zaczynamy coś pisać, bo mamy czas, a gdy czas się kończy, bo trzeba wrócić do pracy/ do szkoły, pisanie ucieka w siną dal. W sensie masz płomienne postanowienia, że będziesz kontynuował nawet jak wrócisz do codzienności, a potem codzienność ta weryfikuje Twój zapał. Zawieszasz, bo jesteś zbyt zmęczony, kiedy wracasz do domu. Zawieszasz, bo Ci się nie chce, masz ważniejsze rzeczy do zrobienia na cito, i tak w kółko. Prokrastynujemy, mówiąc w skrócie. Ciężko cokolwiek w tym przypadku napisać: znajdź czas? A może spróbuj inaczej nim zarządzać, gospodarując nawet błaho wyglądające piętnaście minut?

RADA: Staraj się chociaż napisać kilka zdań dziennie  niby niedużo, ale na tyle znacząco, aby przybliżyć Cię do zrealizowania tego ambitnego celu.


Pamiętaj, tego co kochasz, nie odpuszcza się tak łatwo. Jeśli kochasz pisanie, możesz osiągnąć wszystko. Jeśli podejdziesz do tego z racjonalnym podejściem i dobrym sposobem zarządzania, jest więcej niż pewne, że wkrótce dołączysz do grona autorów podbijających swoje literackie wyobrażenia. 


Który podpunkt najbardziej tyczy się Ciebie?





Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger