"Nie ma jednego, uniwersalnego przepisu na szczęście, ale w moim przypadku jest to mieszanka miłości, samotności i spełnienia" - wywiad z Paulą, autorką bloga "Rude recenzuje"

Wywiady, Paula, Marzenie Literackie, "Rude recenzuje"

Miło mi poinformować, że przychodzę dzisiaj do Was z kolejnym, już drugim takim wywiadem z recenzentami blogowymi, których mam przyjemność gościć na Marzeniu Literackim. Tym razem miałam okazję przeprowadzić ciekawą rozmowę z Paulą, autorką bloga Rude recenzuje. Jaka jest Paula? Sprawdźcie i spróbujcie poznać ją lepiej. 



Ania: Na początek dosyć proste pytanie: Skąd wziął się pomysł na nazwę Twojego bloga? W pierwszej chwili można go sobie skojarzyć z osobą o ognistoczerwonym odcieniu włosów, a tu proszę... Niespodzianka! Zamiast czerwieni pojawia się blond. ☺️
Paula: Nazwa bloga wzięła się od mojego naturalnego koloru włosów – jest to ciemny blond, który w słońcu ma tendencję do mienienia się i udawania miedzianego. Od czasów liceum znajomi wołali na mnie Ruda, co w między czasie ewoluowało na Rude (ang. rude oznacza niegrzeczny), co bardziej pasowało do mojego charakteru. Od niecałych dwóch lat eksperymentuję z kolorem włosów, a ostatnio częściowo jestem bardzo jasną blondynką, ale ksywka i charakter jeszcze mi się nie zmieniły. 😀


Ania: Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem? Z tego zdążyłam przeczytać, Rude Recenzuje ma niespełna rok, stale się rozwija i nie ma zamiaru zwyczajnie poprzestać.
Paula: Blogowanie to bardzo trudne i czasochłonne zadanie – decydując się na założenie bloga nawet nie spodziewałam się, że jego regularne prowadzenie może kosztować tyle wysiłku. Przygoda zaczęła się od tego, że udało mi się podjąć współpracę z jednym z wydawnictw, a że chciałam publikować recenzje książek od nich otrzymanych w jednym miejscu, to wpadłam na pomysł założenia bloga. Zupełnie tego nie przemyślałam, nie wiązałam z tym żadnych większych nadziei, ale w miarę jak pojawiały się kolejne komentarze (czyli jednak ktoś mnie czasem czytał) i nowe współprace, doszłam do wniosku, że podoba mi się to i chciałabym to kontynuować. Czasami mam gorsze dni, zresztą podejrzewam jak każdy bloger, kiedy mam ochotę wszystko rzucić w diabły – bo praktycznie nikt nie czyta, co widać po statystykach recenzji, nikt nie komentuje, a zainteresowaniem cieszą się jedynie posty okołoksiążkowe. Póki co jednak nie poddaje się, staram się pracować nad tym, aby zachęcić ludzi do częstszego zaglądania na mojego bloga, a tym bardziej do poszczególnych recenzji.


Ania: Co cenisz sobie w dobrej książce?
Paula: Przede wszystkim liczy się ciekawa fabuła – taka, która od pierwszej do ostatniej strony mnie całkowicie pochłonie, sprawi, że nie będę mogła ani na chwilę rozstać się z książką – nie ważne czy będzie to kryminał, reportaż czy obyczajówka – ma wciągać i koniec. Ważne jest też dla mnie to, żeby konkretna pozycja nie była za gruba, bo to automatycznie mnie odstrasza od książek (kojarzy mi się z wodolejstwem i bezsensownym rozciąganiem akcji książki) i sprawia, że zaczynam się ich bać. Oczywiście to nie oznacza, że nie sięgam po opasłe tomiska, po prostu dokładniej rozważam ich zakup. Bardzo duże znaczenie ma też dla mnie efekt wizualny pozycji, także dobra książka musi też mieć porządną i estetyczną okładkę. 


Ania: Wymień 5 książek, które wywarły na Tobie jak dotąd największe wrażenie. Zdaję sobie sprawę, że to może być trudne pytanie dla móla książkowego. 😃
Paula: To wcale nie jest takie trudne pytanie. 😊 nie mam aż tak wielu książek, które całkowicie zawładnęły moim sercem, także lista tych najlepszych jest stosunkowo krótka. 😊
Drugie życie – S.J. Watson – zdecydowany faworyt,
Ludzie w nienawiści – Krzysztof Zajas (chociaż pozostałe części trylogii też są warte polecenia),
Gwiazd naszych wina – John Green
Morderstwo na Korfu – Alek Rogoziński
Oddawaj różdżkę, Phong – Łukasz Wasilewski.


Ania: Czym zajmujesz się na co dzień? (nie licząc oczywiście czytania książek) 
Paula: Przez długi czas nie robiłam nic konkretnego – oczywiście poza ciągłym poszukiwaniem pracy, zajmowaniem się domem i czytaniem książek. Wreszcie udało mi się znaleźć bardzo satysfakcjonującą mnie pracę – jest to praca naukowa, ściśle związana z kierunkiem studiów, które w ubiegłym roku ukończyłam. Także aktualnie, poza czytaniem, zajmuję się poszerzaniem swojej wiedzy i zdobywaniu informacji, które mogą okazać się niezbędne w dalszych etapach mojego projektu naukowego. 😉


Ania: Czego nie popierasz w blogowaniu? 
Paula: Zdecydowanie nie popieram pozostawiania bezsensownie krótkich komentarzy pod postami innych blogerów, gdzie najważniejszą częścią tej notki jest podanie odnośników do bloga i social mediów osoby publikującej komentarz. Okropnie mnie to drażni, jak mam gorszy dzień to nawet wywołuje wściekłość. Na moim blogu takich komentarzy raczej nie ma, bo wszystkie regularnie kasuję. Sama czasami zostawiam krótkie komentarze, ale już dawno nie zdarzyło mi się dołączyć do notki odnośnika do moich profili. Nie toleruję tego i sama tego nie robię. 


Ania: Czy miałaś kiedyś momenty słabości, w których chciałaś przestać blogować? 
Paula: Brak czasu, niekonstruktywna krytyka albo coś zupełnie innego. Oczywiście, często miałam i nadal miewam momenty słabości. Wpływa na to brak czasu, czasami brak weny – przy pisaniu recenzji, a nawet robieniu zdjęć jest ona bardzo istotna – czasami brak chęci. Jednak najgorszym demotywatorem są statystyki bloga i sytuacje, w których wyświetlenia drastycznie spadają z tygodnia na tydzień. Początkowo prowadziłam bloga z myślą o sobie, że będzie to miejsce na uwolnienie moich myśli, jednak im więcej osób zaczęło do mnie zaglądać, tym bardziej przestawiłam się na tryb pisania i publikowania dla kogoś. Czasami – wiadomo, że to też zależy od moich „humorków” – czuję się zupełnie niepotrzebna w tym książkowym świecie i mam wrażenie, że to co robię jest zupełnie bezsensowne, że marnuję jedynie swój czas. Ale jeszcze się nie poddałam. 😃


Ania: Mój przepis na szczęście to... 
Paula: Nie ma jednego, uniwersalnego przepisu na szczęście, ale w moim przypadku jest to mieszanka miłości, samotności i spełnienia. Jestem osobą, która ceni sobie swoją samotność i zdecydowanie lubi spędzać czas w swoim własnym gronie. Potrzebuję też jednak szczyptę miłości do lepszego funkcjonowania. A najważniejszym elementem budującym moje szczęście jest spełnienie, to ono powoduje u mnie największy komfort psychiczny.


Ania: W etykiecie „Współpraca” na blogu jasno określiłaś, że dodajesz tylko szczere recenzje. Czy zdarzyło Ci kiedyś, że po takiej recenzji wydawnictwo już się więcej nie odezwało?
Paula: Tak, kilka razy miałam taką sytuację, że wydawnictwa i księgarnie odmawiały dalszej współpracy. Czasami kończyło się tak, że osoba, z którą wcześniej się kontaktowałam informowała mnie o swoim niezadowoleniu, a czasami kontakt został po prostu zerwany, bez wcześniejszego uprzedzenia, a moje kolejne wiadomości były ignorowane, więc musiałam się domyślać, że to koniec współpracy, a czasami po prostu proponowano mi znacznie mniej pozycji niż przed wystawieniem negatywnej recenzji. Kiedyś strasznie się tym przejmowałam, ale teraz już zupełnie to na mnie nie działa, nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób oszukiwać swoich czytelników.


Ania: I ostatnie pytanie: Zdradzisz nam jakie są Twoje plany i dalsze cele związane z Rude Recenzuje?
Przyznam szczerze, że bardzo ciekawie prowadzisz swoją stronę i wydajesz się być w super formie.
Paula: Dziękuję, cieszę się, że komuś jednak podoba się to co robię. 😉 Póki co nie mam żadnych większych planów, poza wprowadzaniem nowych cyklów książkowych, a celem jest oczywiście zyskanie większej liczby czytelników.




Sama autorka pisze o sobie w sposób następujący:
Adres bloga znajdziecie tutaj: http://ruderude-czyta.blogspot.com/



Za wywiad jeszcze raz bardzo dziękuję Pauli.





Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger