Stephen King - TO | Klown alegorią śmiechu? Nie tym razem...

Stephen King, TO, Recenzja, Marzenie Literackie

Derry. To niepozorne miasteczko niczym nie powinno różnić się od pozostałych miejsc ledwo widocznych na mapie. To tutaj rozwrzeszczane i śmiejące się dzieciaki biegają w lecie do późna po podwórku. To tutaj ludzie starają się być wobec siebie życzliwi, zarażając się nawzajem optymizmem. To tutaj mieszkańcy wiodą spokojne i uporządkowane życie. To tutaj kryje się oaza radości i szczęścia, którą można posiąść niemalże za wyciągnięciem ręki...
...aż do pewnego czasu, kiedy ta harmonijna bańka iluzji pęka, odsłaniając szkarłatne oblicze czegoś, co na zawsze zmienia tutejsze miejsce. Czegoś co jest tak okropne, że nie śniłoby się nikomu nawet w najgorszym koszmarze. Gdzieś tutaj głęboko w kanałach zakorzeniło się najczarniejsze zło, które w bestialski sposób zbrukało ziemię krwią niewinnych dzieci. Lecz co tak naprawdę skrywa ta niewielka mieścina?


Tytułowe TO stanowi metaforę tkwiącego w ludziach zła.”





Derry to małe miasto w stanie Main - nawiedzone miasto - w którym pewnego razu grupa dzieci spotkała TO. Większość z nich miała szczęście, uszła z życiem i wyjechała z Derry. Po dwudziestu latach TO znowu daje o sobie znać, a ci, którzy przeżyli, zostają wezwani do powrotu w rodzinne strony. Zapomniane strachy dzieciństwa powracają. Dzieci sa już dorosłymi, ale muszą odnaleźć w sobie dziecięcą wiarę, lojalność i odwagę by skutecznie stawić mu czoła.




To była najdłuższa książka jaką w życiu czytałam. Istna cegła, grube tomisko, olbrzymia księga i na tyle opasła, że gdyby przypierniczyć nią komuś w łeb to prawdopodobnie wyzionąłby ducha na miejscu (1104 stron piechotą nie chodzi). Sam King pisał ją aż cztery lata, pytanie tylko czy warto było tyle czekać? Z pewnością, choć grubość może niektórych odstraszyć.
Od razu powiem, że jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi absolutnie nie czuć, że TO jest takie grube. Nie mówię natomiast że wcale nic nie poczujecie, bo poczujecie, oj poczujecie moc tego wielkiego ciężaru książki, kiedy przez tyle czasu będziecie trzymać ją w ręce (nie wspominając o przybraniu wygodnej pozycji do czytania, bo tutaj pojawia się problem). Od tego byka... po prostu zabolą mięśnie, ale na szczęście tylko mięśnie.
Samą historię czyta się naprawdę szybko, ale nielekko, bo jako można czytać lekko horror Kinga! będąc samemu w domu, słysząc nagle jakiś dziwny hałas w kuchni? Po prostu nie, nie i już. Nie powiem, historia niesamowicie wciąga i... przeraża. Z czystym sumieniem mogę napisać, że naprawdę stawia włosy dęba i absolutnie przy tym nie skłamię. Nie pamiętam kiedy ostatni raz horror wzbudził we mnie takie ciarki jak tutaj. Mistrzowski klimat w wykonaniu Mistrza, choć nadal uważam jednak, że King mógł to zdecydowanie uściślić objętościowo. Wiele opisów jak dla mnie było zbyt wydłużonych, ale zdaję sobie sprawę, że pewnie o to w tym chodziło, co udowadnia ilość stron. 
W książce mamy siedmioro bohaterów: Billa Denbrough, Bena Hanscom, Eddiego Kaspbrak, Beverly Marsh, Richiego Tozier, Mike'a Hanlon, Stana Uris i każdy z nich odznacza się całkiem inną osobowością. Właściwie to cała siódemka ma w sobie coś ze stereotypowej paczki dzieciaków, która zgrała się całkiem przypadkowo. Bill to nieustannie jąkający się chłopiec o pseudonimie Wielki Bill lub Bill Jąkała. Ben to osoba borykająca z otyłością, która jest prześladowana przez silniejszych od siebie kolegów. Beverly jest po prostu upartą dziewczyną, Richie to typowy zgrywus lubiący żarty i dowcipy a nazywają go Niewyparzoną Gębą. Mike jest Afroamerykaninem, natomiast Stan Żydem. Eddie to chorowite dziecko, które ma bzika na punkcie własnego zdrowia. 
Taka mała uwaga ode mnie: Eddie choruje na astmę, dlatego ciągle nosi ze sobą inhalator. Nie wierzcie Kingowi, ja również ją posiadam i to nieprawda, że astmatycy co chwilę mają atak jak w książce. To zdarza się tylko raz na jakiś czas. King kłamie. Po prostu chciał dodać nieco dramaturgii w powieści. Nie wierzcie we wszystko co piszą w książkach ;)
Niezmiernie polubiłam te jedenastoletnie dzieciaki. W pewien sposób zdążyłam się nawet zżyć z nimi. To pewnie dlatego odczułam smutek i pustkę kiedy historia się skończyła. Ostatni raz kiedy tak bardzo zżyłam się z jakimkolwiek bohaterem literackim to ze Stanisławem Wokulskim w Lalce, a czytałam ją naprawdę dawno temu. Miło, że mogłam wreszcie odczuć ten ból serca i duszy przy kończącej się opowieści. Dzięki, Stephen. To bardzo miłe... Teraz dzięki Tobie odczuwam niesamowitego kaca książkowego. 
Ciężkie jest życie móla, kiedy znajduje się w sytuacji patowej jak ta: chce jak najszybciej skończyć książkę żeby znać zakończenie, ale też nie chce bo wie, że to się skończy.
Rzeczywiście, przeżyłam zakończenie. Dla mnie było ono przykre i smutne. Nie żebym takowych nie lubiła, ale to... Nie spodobało mi się. W szczególności sam moment odnalezienia potwora i zwalczenia go - zupełnie nieprzemyślane i momentami mogło wydać się nieco zabawne.
Jeszcze jedna kwestia: uprawianie seksu jedenastoletniej dziewczynki z sześciorgiem chłopców w paczce. Naprawdę? Do tej pory nie mogę pojąć intencji tego wydarzenia i całkowicie go nie zrozumiałam. W tekście znalazłam wzmiankę o tym, że to było konieczne, ale po co? Zupełna niedorzeczność. King mógł to pominąć, bo jak dla mnie to dość... ekscentryczne? Niestosowne? Nieodpowiednie? 
Pałam irytacją do tego momentu, ale na szczęście szybko mi przeszło. 
Pokochałam postać Pennywise'a. Oprócz tego, że jest niesamowicie przerażająca, okrutna i tajemnicza to w dodatku... 
Jest dowcipnisiem. 
Nieprawdopodobna mieszanka dwóch skrajności, prawda? Takie zachowanie zupełnie kontrastowało się z mrocznym klimatem sytuacji, ale trzeba przyznać, że miało to swój urok. Zresztą, oceńcie sami.

Uniósł wzrok i zobaczył klowna Pennywise'a stojącego na szczycie schodów po lewej i spoglądającego na niego. Jego twarz była biała od szminki. Pomalowane na czerwono usta wykrzywiał złowieszczy uśmiech mordercy. W miejscu, gdzie powinny znajdować się oczy, widniały puste oczodoły. W jednej ręce trzymał pęk balonów, a w drugiej książkę (...) 
Chodź na górę Ben! – zawołał Pennywise. – Nie skrzywdzę cię. Mam dla ciebie książkę. Książkę... i balonik. Wejdź na górę! (...)
Och, wiem, że nie możesz odpowiedzieć! – krzyknął Pennywise i zachichotał – Ale przyznasz, że przez moment udało mi się ciebie zmylić! Przepraszam pana, czy ma pan księcia alberta w puszcze?... Ma pan?... To lepiej niech pan wypuści stamtąd tego biedaka! Przepraszam panią, czy pani lodówka chodzi?... Tak? To niech ją pani trzyma, bo może uciec! 
Klown na podeście odrzucił głowę do tyłu i wybuchnął skrzekliwym śmiechem. (...)




Dla młodzieży i dorosłych, dla niepohamowanych fanów horrorów i twórczości Kinga. 




+ Niepowtarzalny klimat powieści;
+ Bohaterowie literaccy;
+ Przedstawienie powieści w kilku perspektywach.

- Grubość książki (choć w tym przypadku jak dla mnie to był plus);
- Zakończenie.



TO to książka, którą z pewnością zapamiętam na bardzo, bardzo długo. Na stałe utkwiła w mej pamięci i choć ciężko teraz zacząć kolejną pozycję to już wkrótce otrząsnę się z uporczywego kaca książkowego. Z niecierpliwością czekam na najnowszą ekranizację zaplanowaną na 2017 rok. Jestem ciekawa jak ona wypadnie.



Czyż nie jest możliwe, że nawet trzydzieści czy czterdzieści lat po śmierci dziecka, brata albo siostry ktoś może nagle obudzić się ze snu z uczuciem straty i przedziwnej pustki, której - kto wie - być może nawet śmierć nie zdoła zapełnić?”

Może, pomyślał, nie ma czegoś takiego jak dobrzy i źli przyjaciele. Może są po prostu tylko przyjaciele, ludzie, którzy będą przy tobie, kiedy ci coś dolega, i pomogą ci, byś nie czuł się zbyt samotny. Może to ludzie, dla których warto przeżywać strach, mieć nadzieję... i żyć. Być może są to ludzie, za których warto umrzeć, kiedy trzeba. Nie ma dobrych przyjaciół. Nie ma złych przyjaciół. Są jedynie ludzie, których pragniesz i z którymi chciałbyś być - ludzie, którzy mają swoje miejsca w twoim sercu.”
  


Stephen King, TO, Recenzja, Marzenie Literackie


Stephen King, TO, Recenzja, Marzenie Literackie




Ogólna liczba stron: 1104
Rodzaj literacki: horror/fantastyka
Tytuł oryginału: It
Wydawnictwo: Albatros
Cena okładkowa: 49,00
Data wydania: czerwiec 2014
Ocena książki: 9,1/10,0




Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger