Ransom Riggs - Miasto cieni | Krainia spowita wyjątkową osobliwością i niesamowitymi zdolnościami...

Ransom Riggs - Miasto cieni, Recenzja, Marzenie Literackie

Czy inne zawsze oznacza gorsze? Odmienność, to cecha nie zawsze idąca w parze z akceptacją. Może być boskim darem, ale i też okrutnym przekleństwem, które za wszelką cenę będziemy starać się ukryć. Będziemy ją potępiać, a wtedy ona zacznie nami gardzić.
Skoro tak się dzieje, to dlaczego zatem tak bardzo brniemy do niepowtarzalności, udając, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju? – Bo chcemy jeszcze coś znaczyć dla nic nie znaczących ludzi. 
Jak się okazuje, są jeszcze istoty nietuzinkowe, zwane w swoim świecie osobliwcami. Wyjątkowość mają we krwi. Spotkanie takiej persony przypada szansie jeden na milion. Niesamowite, prawda? Tylko dla nas. Co oni sami myślą na swój temat? Cóż, prawdopodobnie możesz się mocno zdziwić.


Książka o niezwykłym świecie telepatii i pętli czasowych, o pokazach w lunaparkach i istotach umiejących przybierać inne formy”




Kontynuacja „Osobliwego domu pani Peregrine”, który zachwycił nie tylko nastoletnich czytelników.
Akcja powieści rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia. Jest rok 1940. Jacob i jego nowi przyjaciele opuszczają wyspę, na której znajdował się dom pani Peregrine i udają się do Londynu. W czasie podróży czekają ich liczne niespodzianki i przygody.
Hollow city to niepowtarzalna, magiczna powieść, która przenosi czytelników w świat wyobraźni, telepatii, pętli czasowych, zmiennokształtnych i niesamowitych zwierząt.



 
Pierwsza część trylogii Osobliwy dom Pani Peregrine zachwyciła mnie do tego stopnia, że zapragnęłam zapoznać się z kolejnymi tomami. Autentyczne zdjęcia zawarte we wszystkich powieściach stały się wizytówką rozpoznawczą opowieści. Niedawno w kinach pojawił się również film na podstawie książki. Czy druga część dorównuje pierwszej? Pod pewnymi względami tak i choć dla niektórych druga część może wydać się ciekawsza pod względem akcji, jaka się tam rozgrywa, to mnie osobiście bardziej przypadła do gustu pierwsza część.
Oczywiście, tak jak poprzednio pisałam: nie ulega wątpliwości, że książka zachęca czytelnika wielką dozą magii, o czym przekonuje sama oprawa graficzna idealnie wtopiona w klimat fabuły rozgrywającej się w 1940 roku. Cudowna szata budzi mój podziw oraz fascynację, no i jeszcze te zdjęcia. Istna wisienka na torcie, pozwalająca na dobre zanurzyć się w ekscentrycznej powieści. Nie ma chyba czytelnika, który nie lubiłby nacieszyć oka walorami estetycznymi książki. Tutaj bezapelacyjnie wydawnictwo zadbało o wizualność. Książka przypomina nieco starą księgę. 
Teoretycznie, nie trzeba znać pierwszej części, żeby móc przeczytać drugą, ale znacznie ułatwia to lekturę, tym bardziej, że ta historia jest specyficzna. Trzeba być świadomym wszystkiego, żeby zrozumieć zamysł. Bez tego naprawdę ciężko się nie zgubić.
No właśnie i co teraz? Kontynuacja Osobliwego domu Pani Peregrine zaskakuje czytelnika, co nie miara  znajdziemy tutaj mnóstwo zwrotów akcji, mnóstwo przygód i wartkich wydarzeń, żeby na końcu spotkać się z jeszcze większym zaskoczeniem. Tak było w moim przypadku. To właśnie ten moment, kiedy już byłam wszystkiego pewna i nagle okazało się, że nie wiem nic. Zupełnie nie idzie przewidzieć zakończenia. 
Jestem zła na Riggsa, bo zostawił mnie z jeszcze większą ilością pytań, niż kiedy zaczynałam czytać drugi tom. Strasznie wyczekiwałam konkretnego momentu (nie zdradzę jakiego, bo nie będę spolierować) pojawił się koniec książki i... zamiast tego, co chciałam dostałam coś zupełnie odwrotnego, wzbudzając we mnie dodatkową niepewność. Poczułam się niedożywiona historią. Teraz jestem zmuszona przeczytać kolejną część, bo oczywiście moja ciekawość nie pozwoli mi na rzucenie książki w kąt. Oczywiście autor przewidział taki efekt i celowo sięgnął po taki zabieg. Dlatego jestem na niego zła za takie mieszanie i zżeranie dodatkowych nerwów. Ile musiało mnie to kosztować! Jeśli myślicie, że druga część wszystko wam wyjaśni, to jesteście w dużym błędzie. Ona narobi w waszej głowie bałaganu. 
W książce znajdziemy mnóstwo dowodów poświęcenia samych bohaterów, ich brutalnych walk i strachu, który starają się przezwyciężyć. Przewinęło się w niej również wiele smutnych wątków i momentów zwątpienia. Czyż w życiu nie bywa podobnie? Tak jak w przypadku pierwszego tomu, tutaj także czyta się historię bardzo szybko i z zapartym tchem. Powieść chwilami może przerażać, a dołączone do tego fotografie pogłębiają jedynie to odczucie. Horror dla młodzieży (bo z takim określeniem często się spotykam) jest trafnym nazewnictwem. Ekscentryzm wymieszany z tym gatunkiem tworzą dziwaczną mieszankę, jednak na swój sposób interesującą. 




Głównie dla młodzieży, dla osób lubujących się w ekscentryzmie, horrorach i magicznych klimatach. 




+ Przepiękna oprawa graficzna;
+ Niesamowity klimat powieści;
+ Autentyczne zdjęcia wykorzystane w historii;
+ Niepowtarzalna historia.

- Niektóre fragmenty w dziele.




Teraz pozostało mi jedynie dokończyć całą trylogię, którą zaczęłam. Coś mi się wydaje, że Biblioteka dusz może okazać się być lepsza nawet od początkującej części.





Śmiech nie sprawia, że złe rzeczy stają się gorsze, podobnie jak nie staną się lepsze dzięki łzom. Śmiech nie oznacza, że jest nam wszystko jedno albo, że zapomnieliśmy. Świadczy tylko o tym, że jesteśmy ludźmi”
To dlatego, że pieniądze służą do manipulowania ludźmi, aby poczuli się gorsi od ciebie”


Ransom Riggs, Miasto cieni, Recenzja, Marzenie Literackie


Ransom Riggs, Miasto cieni, Recenzja, Marzenie Litetackie



Ogólna liczba stron: 442
Gatunek literacki: horror/fantastyka/thriller
Tytuł oryginału: Hollow City
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cena okładkowa: 35,00
Data wydania: 30.10.2014
Ocena książki: 7,2/10,0



Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger