Stephen King - Lśnienie | Czy odważyłbyś się pracować w hotelu, który doprowadza ludzi do obłędu?

Stephen King, Lśnienie, Recenzja, Marzenie Literackie

Każdy hotel skrywa swoje tajemnice. 
Naprawdę każdy.
Dokładnie tak samo jak ludzie z różnych zakątków świata, łączących sekrety w to jedno, niespotykane miejsce - ostoję cudzych przeżyć. Jeden hotel i masa ludzi z niezliczoną ilością indywidualnych historii. Jak różne potrafią one być?
Pokój niegdyś wypełniony śmiechem bardzo szybko potrafi wypełnić się samoistną rozpaczą. Łóżko wypoczynkowe jak za sprawą magicznej różdżki zamienia się w fundament do bezsennej nocy. To samo pomieszczenie, zupełnie różne przeżycia. 
Panorama to trochę inny hotel, nieco bardziej... niezwykły. 
I kolekcjonuje wyłącznie najgorsze tragedie ludzkie, ponieważ nigdy nie widziała na własne oczy niczego innego... 


Powieść uważana przez wielu czytelników za horror wszechczasów” 




To jeden z najlepszych współczesnych horrorów. Nastrój grozy i napięcia potęguje się w niej z każdą minutą. Pięcioletni chłopiec Danny znalazł się z rodzicami w opustoszałym na zimie hotelu. Wrażliwe, obdarzone zdolnościami wizjonerskimi dziecko odbiera fluidy czające się w jego murach były one świadkami krwawych porachunków świata przestępczego i milionerów. Straszliwe zdarzenia, które kończą fabułę, są jednak niczym w porównaniu z przejściami psychicznymi bohaterów.




Na początku chciałabym zadać Wam proste pytanie. Czy Wam także towarzyszy mocne uczucie smutku każdorazowo, kiedy skończycie czytać jakąkolwiek książkę Kinga? Czy może jestem ewenementem w tej kwestii? Borykam się z tym coraz częściej i dopiero teraz uświadomiłam sobie to dziwne zjawisko. Móle znają to uczucie (sytuacja patowa) kiedy z jednej strony chcesz tak bardzo przeczytać książkę, żeby poznać koniec, ale kiedy wreszcie ma ona swój finał jest Ci przykro, bo historia urywa się. Znowu to samo. Trzeba wrócić do rzeczywistości. Ten pan opanował powyższą metodę do perfekcji. 
Zauważyłam, że z jakiegoś tajemniczego względu wyjątkowo mocno zżywam się z bohaterami powieści mistrza. Z reguły rzadko tak się dzieje, przeczytam dzieło, fabuła się skończy i do widzenia. Bohater był i go nie ma, a tu proszę. King łamie moje dotychczasowe konwenanse. Nie wiem jak to robi, ale bohaterowie mocno zapadają w pamięć, przez co właśnie w takich momentach żal przepełnia moje serce. „Oho, już wiem o co chodziło w fabule, a teraz z niewyobrażalnym i nieopisanym bólem muszę rozstać się z postaciami, z którymi związałam się przez te minione 520 stron” - tak to mniej więcej działa. A smutek? Z tym już samemu trzeba się zmierzyć. 
Skoro jesteśmy przy bohaterach, to może napiszę co mi się nie podobało? 
(Jak teraz opisać to w taki sposób, aby nie zaspoilerować? Ciężkie zadanie). Gdzieś podświadomie moją sympatię zdobył Jack Torrance. Może to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale nawet go polubiłam. (No dobra, trochę bardzo, przyznaję się). Z prostego względu. Pomijając fakt, że po prostu absolutnie kocham czarne charaktery, to powieść w dalszych etapach uchyla ciekawość osoby Jacka. W pewnym momencie jednak czar ten zostaje przerwany. Cóż. Dalsze losy zderzają z rzeczywistością. One także napełniły mą duszę tym samym smutkiem. Szkoda... Do sympatyków Jacka, którzy są w połowie książki - zrobi Wam się przykro! Zobaczycie. 
Mimo że wymagałam od historii czegoś więcej i tego nie dostałam, to jednak nie mogę napisać, że się zawiodłam. Sprostała wyzwaniu. Nawet nie wiecie jakiego zdziwienia się najadłam nie odnajdując w książce słynnego powiedzenia z filmu: ”Here's Johnny!” (tak, oglądałam film przed książką, karygodny błąd!) i wielu innych, dosyć sporych rozbieżności między książką a filmem. Nigdy nie przypuszczałam, że może być ich aż tyle. To wcale nie wychodzi na dobre.
Mam nieodparte wrażenie, że Jack w większym stopniu jest pewnego rodzaju odwzorowaniem samego Kinga. Pisarz, w dodatku alkoholik, który ma kryzys twórczy i szuka natchnienia, wciąż licząc na wielki sukces odmieniający jego sytuację życiową. Nauczyciel angielskiego, a wkrótce i bezrobotny mężczyzna, klepiący biedę. King też kiedyś pracował jako nauczyciel. Nie muszę chyba wspominać, że początki kariery były trudne, prawda?
Nie da się nie wyczuć podobieństw. 
Czego zabrakło? Bardziej krwawego finału. Myślałam, że w Panoramie będzie więcej nadprzyrodzonych mocy, a Lśnienie będzie dosadniej wbijało w fotel. Dla tych, którzy są ciekawi: pozycja ma sporo przyprawiających o gęsią skórkę scen (takich jak martwa i pomarszczona kobieta w wannie, która ożywa), ale jako że jestem miłośnikiem mocnych powieści, Lśnienie spełniło jedynie część tego, co chciałabym w niej znaleźć. 
Lśnienie to nietypowy tytuł, prawda? Ostatnio zastanawiałam się nad jego genezą i gdzieś w internecie wyczytałam, że początkowo The Shining tłumaczono jako Jasność. Jak dla mnie jest to bardziej trafny tytuł (z uwagi na chłopca, Dannego, który posiada zdolności paranormalne, ową jasność), jednak później zdecydowano pozostać właśnie przy Lśnieniu. Skąd taki pomysł? Nie wiadomo. Jasność byłaby najbardziej adekwatna do zajmowanego stanowiska. 




Dla złaknionych dobrych historii maniaków horrorów, dla młodzieży i dorosłych.




+ Mroczny klimat;
+ Mocna akcja.

- Pospolite zakończenie;
- Wykorzystywane już wcześniej motywy w powieści.




Lśnienie za mną, ale historia jeszcze nie. Niedługo zabieram się za Doktor Sen i... nie mogę się doczekać. Zobaczymy czy King znowu mnie czymś zaskoczy.




Żyjemy, aby walczyć jeszcze jeden dzień”

„Świat to trudne miejsce. Jemu nie zależy. Choć nie żywi nienawiści do ciebie i do mnie, nie darzy nas też miłością. Dzieją się na nim rzeczy straszne, których nie można wytłumaczyć. Dobrzy ludzie umierają w zły sposób i pozostawiają tych, co ich kochali całkiem samych. Czasem się wydaje, że tylko złym ludziom dopisuje zdrowie i powodzenie. Świat cię nie kocha (...). Pamiętaj jednak robić swoje. Takie masz zadanie na tym trudnym świecie, musisz podtrzymywać swoją miłość i robić swoje, żeby nie wiedzieć co. Bierz się w garść i po prostu rób swoje”



Stephen King, Lśnienie, Recenzja, Marzenie Literackie


Stephen King, Lśnienie, Recenzja, Marzenie Literackie



Ogólna liczba stron: 520
Gatunek literacki: horror/fantastyka
Tytuł oryginału: The Shining 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Cena okładkowa: 36,00
Data wydania: 1997
Ocena książki: 7,8/10,0





Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger