Magdalena Grzebałkowska - Beksińscy. Portret podwójny | Geniusz odmienności w intrygującym świecie osobowości rodziny Beksińskich

Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Recenzja, Marzenie Literackie

Istnieje takie miejsce na świecie, w którym ta historia rozpoczęła swój bieg. Sanok - bo to o nim mowa, jest miejscowością niedużą objętościowo, ale wielką duchem. Ostoja twórczości dla pewnego człowieka: malarza, rysownika, fotografa, a z czasem też i grafika komputerowego, Zdzisława Beksińskiego. Prekursor sztuki współczesnej, kreujący indywidualizm w swoich dziełach. Teraz macie okazję poznać jego historię.  


Zdzisław Beksiński nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nie przytuli swojego syna”





To nie jest książka o znanym malarzu, który tworzył dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak wiele razy próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. 
To książka o miłości - o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażania. I o samotności - tak wielkiej, że staje się murem, przez który nikt nie może się przebić. O tym, że życie czasami przypomina śmierć, a śmierć - życie.





Bardzo długo czekałam na ten kluczowy moment, w którym będę mogła wreszcie zanurzyć się doszczętnie, dać w zupełności się pochłonąć i w końcu - zostać na wyłączność z książką, w której zatraciłam się bez opamiętania jeszcze zanim ujrzałam pierwsze słowa płynące z jej akapitów. Niewątpliwa rzadkość tego uczucia, kiedy wiesz, że właśnie odkryłeś perłę ukrytą na dnie oceanu, choć nie zaglądałeś jeszcze do środka. Nie zaglądasz, bo wiesz, czujesz to. Tam jest skarb - szepcze Ci podświadomość, a Ty ani na chwilę w to nie wątpisz. Wybór serca. Wreszcie wciągam się w to, na co tyle czekałam i już po minucie konsumpcji lektury absolutnie nie zaczynam tego żałować. Wiem, że nie przejdę obok niej obojętnie. 
Boje się jednak jej recenzowania. Właściwie to długo obawiam się tej chwili. 
Od początku wiem, że użyte przeze mnie słowa nie będą w stanie w pełni oddać niesamowitości i naprawdę głębokiego przekazu jaki serwuje nam Magdalena Grzebałkowska. Czuję się niewygodnie z faktem, że recenzja stanowi zaledwie niewielką cząstkę czegoś nieopisanego. Nie jestem nawet w stanie wydobyć części emocji towarzyszących mi w trakcie lektury. Wciąż żyję myślami w tamtym świecie. Nie potrafię się z niego wyleczyć.
Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że zarówno twórczość jak i sama osoba Beksińskiego niesamowicie mnie intryguje, ale też i inspiruje do działania. 
W historii dotychczasowych recenzji, które się ukazały, żadna z nich nie miała dotąd tak wysokiej oceny jak Beksińscy. Portret podwójny. Książkę czytałam długo, bo prawie miesiąc. Kłamię! Nie czytałam, a raczej rozpracowywałam. Tak, rozpracowywałam. To jest odpowiednie słowo, którym bym się posłużyła, ponieważ książki nie da się przeczytać ot, co. Kunszt inteligencji nie idzie w parze z pośpiechem. 
Pierwszy raz zdarzyło mi się, żeby analizować dokładnie wszystko co czytam, słowo po słowie i w dodatku obudzić w sobie niechęć do szybkiego jej skończenia. Degustacja literacka przejęła nade mną władzę do tego stopnia, że nie potrafiłam szybko pożegnać się z tym, co miałam przed sobą. Czułabym się wtedy nienasycona. 
Czas tworzenia recenzji również się przedłużał - trudność jakiej się podjęłam to jedno, a zobowiązanie to drugie. Tak, pisząc to wszystko czułam się w pewnym stopniu zobowiązana do rzetelności (nie to żebym wcześniej robiła coś nierzetelnie, nie o takiej bowiem rzetelności tu mowa). Szacunek do Mistrza i autorki, która wykonała kawał dobrej roboty - musiałam spłacić wobec nich swój dług. Bez nich książka nie ujrzałaby światła dziennego. 
Po kolei. 
Plusy książki. Czyli zachwytów ciąg dalszy. 
Tu mogłabym wymieniać w nieskończoność: porządny research autorki, dodatkowo poparty solidnym źródłem informacji w postaci cytatów, fragmentów rozmów z najbliższymi, dzienników i zdjęć. Wszystkie te elementy sprawiają, że czytelnik nie musi przechodzić przez sztywną porcję historii. Taka forma cuci ciekawość, a podróż po przeszłości rodziny bezprecedensowo ożywa w naszych głowach. Patrzymy i widzimy. Spektrum toczących się wydarzeń z czasem coraz silniej oddziałuje na nasze odczucia. Jesteśmy, czujemy, myślimy jak bohaterowie. Integrujemy się z nimi. To zupełnie tak jak ja: dzięki Magdalenie Grzebałkowskiej mam wrażenie, że Zdzisława, Tomka i Zosię znam od zawsze, bo miałam przyjemność podglądać ich codzienne życie. 
Reportaż zawiera mało znane fakty z życia rodziny Beksińskich. Autorka pokusiła się o przedstawienie bohaterów z zupełnie nowej perspektywy. 
W trakcie lektury czułam się tak, jakbym została zahipnotyzowana - doskonale wiedziałam, że empatyczne oblicze drzemiące we mnie bierze wszystko, co mu dają: tak więc razem z Bekińskimi przeżywałam ich problemy i zdawkowe szczęście. Przygnębiało mnie to, w czym się znajdowałam, jednak z drugiej strony nie potrafiłam wypuścić tego, co miałam w ręce, dlatego - brnęłam dalej. Kulminacja smutku wylała się na koniec. To nieprawdopodobne, że ta historia wydarzyła się naprawdę. 
Styl jakim operuje Grzebałkowska w książce zmusza do czytania. Nie sposób przerwać go nagle, kiedy strony tekstu przeciekają czytelnikowi przez palce. 
Minus. 
Bo był tylko jeden. 
Z pewnością brakowało mi tu zdjęć. W moim mniemaniu było ich zbyt mało, co nie znaczy, że w dziele ich nie znajdziemy. Owszem, wystarczy rzucić okiem. Oto kilka z nich:


Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Recenzja, Marzenie Literackie



Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Recenzja, Marzenie Literackie



Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Recenzja, Marzenie Literackie




Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Recenzja, Marzenie Literackie





Dla fanów twórczości Zdzisława Beksińskiego, dla osób złaknionych bardzo dobrych biografii, dla miłośników sztuki.  




+ Świetny styl pisania autorki;
+ Sposób przedstawienia przez autorkę historii;
+ Bardzo duża ilość cytatów;
+ Pokazanie prawdziwego oblicza postaci.

- Mała ilość zdjęć. 




Beksińscy. Portret podwójny - to książka niezwykle poruszająca, która momentami bawi, ale też i smuci, zupełnie tak jak robi to życie. Absorbuje sobą, skłania czytelnika do refleksji. To nie jest zwykła biografia. Tutaj autorka przedstawia problemy natury bardziej złożonej. Dzieło w zupełności nie klasyfikuje się dla grona każdego. Przy tej lekturze nie zrelaksujesz się w gorący, letni wieczór ani nawet nie naładujesz spokojnie umysłu po minionym dniu. 
I właśnie to jest w niej piękne.
Jeżeli jakimś cudem autorce książki uda się tutaj zajrzeć i przeczytać to, co tutaj napisałam, chciałabym jej podziękować. Pani Magdo, dziękuję za tę wspaniałą książkę.





Pasjonuje mnie to, co dotyka spraw niezrozumiałych, tajemniczych, jak paralelność zjawisk i zdarzeń w czasie, wyobraźnia ludzka, psychika, psychika chora - rzecz dotycząca schorzeń psychicznych, choćby była nawet słaba artystycznie, jest mi podejrzanie bliska ”

„Raz jeden uczeń zszokowany tym, że zobaczył na obrazie Golgotę, krzyż i węże, wyrwał się: »A co właściwie znaczą te węże pełznące do krzyża?«. A Beksiński: »To spaghetti«... ” 

„Tadeusz Nyczek: Moja prymitywna teoria - Zdzisław wypluwał demony z siebie na obrazy. A Tomek nie. W nim to wszystko siedziało w środku ”



Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Recenzja, Marzenie Literackie


Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Recenzja, Marzenie Literackie



Ogólna liczba stron: 481
Gatunek literacki: biografia/reportaż
Tytuł oryginału: Beksińscy. Portret podwójny 
Wydawnictwo: Znak
Cena okładkowa: 44,90
Data wydania: 30.10.2016
Ocena książki: 9,4/10,0




Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger