Anne B. Ragde - Na pastwiska zielone | Z gorszego na gorsze. Bo w życiu jeszcze tyle może zmienić się na niekorzyść...

marzenie literackie, anne b ragde, na pastwiska zielone

Ocena książki: 8,3/10,0
Ogólna liczba stron: 280
Rodzaj literacki: literatura norweska/saga rodzinna
Tytuł oryginału: Ligge i grønne enger
Wydawnictwo: Smak Słowa 


W powieści „Na pastwiska zielone” śledzimy dalsze dzieje gospodarstwa i losy ludzi, których poznaliśmy w dwóch poprzednich częściach: w „Ziemi kłamstw” i w „Rakach pustelnikach”. Wiele jeszcze może czytelnika zaskoczyć...”


Torunn walczy o utrzymanie rodzinnego gospodarstwa, mając do pomocy młodego zmiennika - Kaja Rogera. Margido jest zajęty modernizacją i rozwojem działalności swojego biura pogrzebowego w Trondheim. Tymczasem w Kopenhadze panuje ożywione podniecenie, ponieważ Erlend i Krumme spodziewają się dzieci z Jytte i Lizzi. Tego lata wiele zmieni się w Byneset, gdy wszyscy - tak od siebie różni - członkowie rodziny ponownie zbiorą się razem...

Złej passy życiowej ciąg dalszy. 

Torunn myślała, że gorzej być nie może. A jednak. Czuła się tak, jakby los ukarał ją za prowokację. No bo jak inaczej nazwać wywrócenie zaledwie w sekundę całego jej świata do góry nogami? Życie bywało okrutne. Trochę naiwne, że choć przez chwilę myślała, iż jest inaczej. 
Przejęcie gospodarstwa po ojcu - tak bardzo bała się dnia, w którym ta wizja finalnie się ziści. Od tego momentu stała się właścicielką ziemi Neshov. Co miała robić? Dotychczas prowadziła podwójne życie w Oslo ze swoją kliniką dla psów, od czasu do czasu pomagając ojcu w gospodarstwie. Teraz nagle musiała wybrać jedno z nich. Jak miała tego dokonać? Nie chciała rezygnować z kliniki, ze swojego nie najgorszego życia, ale z drugiej też strony ciążyła na Torunn odpowiedzialność tutaj. Nie potrafi się zdecydować...

Powinna choć trochę liczyć na rodzinę. 

I faktycznie, przez kilka tygodni nawet starają jej się pomóc. Gest ten jest jednak tak niestabilny, iż Torunn pojmuje, że zostaje sam na sam z kłopotem ciążącym na jej barkach. 
Oprócz opieki nad gospodarstwem Torunn zajmuje się schorowanym dziadkiem. Ciężko o jakikolwiek pożytek z działalności, kiedy dom i gospodarstwo to istna ruina. Nie wspominając o pieniądzach, których nie było zbyt dużo. Torunn czuje, że znalazła się w sytuacji patowej. Każdy ruch jakiego zdołałaby się podjąć będzie złym ruchem. 

Margido, brat jej ojca rozwija działalność pogrzebową. Z racji problemów finansowych w Neshov proponuje Torunn przekształcenie chlewu na magazyn trumien. Co miała mu odpowiedzieć, kiedy nawet nie wiedziała co robić dalej? 

Tymczasem ostatni z braci, homoseksualny Erlend i jego partner spodziewają się dzieci z Jytte i Lizzi. Chcieliby wybudować z silosów miejsce do wakacyjnego wypoczynku. Pytanie tylko, czy Torunn się zgodzi? 

Znów nadchodzi moment, kiedy cała rodzina wkrótce się spotyka. Erlend i Margido snują własne, entuzjastyczne plany na przyszłość. A co z Torunn? Ona wydaje się ich nie mieć. Najlepiej to gdyby wcale nie musiała ruszać się z miejsca. 
Tego lata okaże się, ile zdołają wytrzymać kruche więzy rodzinne, które - z każdym dniem - zdają się wisieć na włosku... 


Trzecia część poruszającej sagi rodziny Neshov. Ziemia kłamstw i Raki pustelniki są poprzednimi tomami powieści autorstwa Anne B. Ragde. 

marzenie literackie, anne b ragde, na pastwiska zielone

Na pastwiska zielone
 - część, która jak dotąd podobała mi się najbardziej, część, którą czytało mi się najszybciej i w końcu część, która pochłonęła mnie najbardziej pomimo bycia najcieńszą ze wszystkich. To chyba najlepsza ironia losu, jaka mogła się przytrafić. Książka zawładnęła moim sercem. Krótko mówiąc mam teraz poważny problem, bo muszę czekać do kolejnej premiery, przypadającej... dopiero 20 września. Wtedy ukaże się czwarty i ostatni element sagi Neshov. Kolejny problem jest taki, że czeka spory kac książkowy. Zupełnie tak, jakby teraz go w ogóle nie było. Oj, będzie ciężko, bardzo ciężko...

Pierwsze wrażenie, jakie odniosłam po skończonej lekturze jest takie, że w tym przypadku autorka krótko i treściwie przedstawiła to, co miała przedstawić, ani chwili nie rozwlekając tego zanadto w czasie i stronach. Dokładnie i dobitnie - tych określeń użyłabym opisując ogólny całokształt fabuły. Trzeci tom jest ponadto - moim zdaniem - najbardziej obfitujący w problemy, z jakimi muszą zmierzyć się bohaterowie, w ogólny, trudny i rozczarowujący byt egzystencjalny pokazany jako jednostka niestabilna i przemijająca z jaką bohaterowie starają się obcować. Na pastwiska zielone jest chyba najbardziej szorstką, ponurą i jednocześnie boleśnie prawdziwą lekturą, obnażającą mankamenty życia. 

Czytając powieść, czytelnik nie może oprzeć się wrażeniu, że ma do czynienia z niczym innym jak z „samym życiem”. Bohaterowie nie są wyidealizowani ani przesadnie okropni. To zwyczajni zwykli ludzie, tacy, z jakimi funkcjonujemy na co dzień, dzięki temu z łatwością możemy nawiązać z nimi więź. Tak było w moim przypadku. Nie ukrywam, że Na pastwiska zielone były fundamentem do zacieśnienia relacji na wzajemnej linii. Zżyłam się z nimi. Idzie odnieść wrażenie, że każdy z nich podejmuje własne decyzje. Nieprzewidywalna fabuła. Nieustannie odnosiłam wrażenie, że znam ich całe życie, a brzydota pokazanego świata sprawiała, iż czułam się tak jakbym tam była. 

Z podniesionymi rękami mogę przyznać, że tom zrobił na mnie ogromne wrażenie, pisane przez duże W! Wszechobecna samotność bohaterów, niezrozumienie, wyobcowanie, realizm - no po prostu... Ragde przedstawiła to w fenomenalny sposób. Tak jak w poprzednich tomach lekturę czyta się lekko i sprawnie, również tutaj należy podkreślić, że książka nie ma fabuły sensacyjnej. Autorka zwyczajnie przedstawia w swoich powieściach skomplikowane relacje bohaterów. Na tym właśnie bazują lektury, a trzeci tom z jeszcze większą siłą kumuluje przedsmak tego, z czym mieliśmy okazję spotkać się poprzednio.


Odliczam dni do premiery. Jestem tak bardzo ciekawa finału tej nietypowej powieści. Wprost nie mogę się doczekać.

marzenie literackie, anne b ragde, na pastwiska zielone

Czytaliście którąkolwiek część? 

Cytaty z książki: 
Głęboko w brzuchu czuła gorącą falę płaczu, będzie ją dławić i nie znajdzie ujścia, aż do chwili, kiedy on zaśnie wieczorem, a ona będzie mogła przez godzinę poleżeć sama i wypłakać się aż do stanu pustki i zmęczenia. Stało to się już czymś w rodzaju rytuału. Zasypianie we łzach, które ściekały jej do uszu, łaskocząc, z wizją przed oczami tego wszystkiego, od czego uciekła, z przeczuciem zapachów tak intensywnych, że była pewna, iż zbudzi się od nich.”


Za możliwość przeczytania książki jeszcze raz bardzo dziękuję:


Udostępnij ten post

Marzenie Literackie © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka