Julian Hardy - Jazda na rydwanie | Wojenne intrygi, niebezpieczne spiski i zabójczo piękne kobiety...

julian hardy, jazda na rydwanie, recenzja

Ocena książki: 7,9/10,0
Ogólna liczba stron: 550
Rodzaj literacki: powieść epicka
Tytuł oryginału: Jazda na rydwanie 
Wydawnictwo: Julian Hardy 


Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają.”


Zagrzmiało dwukrotnie. Odległe gromy z jasnego nieba zwiastowały wiosenną burzę. A może to bogowie zwoływali się na ucztę? Co uradzą przy biesiadnym stole? Pozostawią za sobą radosne śmiechy i zapach ambrozji czy porozbijane w gniewie nauczania i świat potrzaskany? 

Robert Meissner jest niczym nie wyróżniającym się nastolatkiem uczęszczającym do klasy maturalnej. Ostatni rok liceum, nadchodzące studia i wisząca w powietrzu niezależność to według większości najpiękniejszy i najbardziej szalony okres w życiu każdego młodego człowieka. W końcu lada moment świat stanie dla nich szerokim otworem, a wtedy wszystko będzie o wiele bardziej znośne i lepsze. Ta myśl byłaby satysfakcjonująca także i dla Roberta, gdyby nie trudne środowisko, w jakim przyszło mu obcować. Odwieczna absencja ojca, ciężkie koneksje z matką, doskwierająca bieda i nieatrakcyjny wygląd chłopaka to niejedyne szczeble trudności, które utwierdzają Roberta w ciążącej dla niego przeciętności. Tak bardzo chciałaby zmienić dotychczasową sytuację społeczną. Dlaczego nie mógłby być tak jak jego rówieśnicy? 

Los pokazuje mu, że w zamian należy mu się coś wyjątkowego. 
Dojrzewanie wkrótce przynosi Robertowi pierwsze uniesienia miłosne. Chłopak wreszcie może powiedzieć, że ma dziewczynę. Wybranką okazuje się być płeć piękna o imieniu Wiktoria. Robert jeszcze nigdy dla nikogo tak nie stracił głowy. Od tego dnia musi dać z siebie jak najwięcej. Czuje, że to coś wspaniałego. Musi jedynie to wykorzystać. Postanawia się zmienić. Chwyta się różnych zajęć, żeby zarobić pieniądze, zmienia ubiór, zapisuje się na boks. Wszystko to robi dla ukochanej. Jego życie w szybkim tempie nabiera sensu. 

Barwne i namiętne wakacje nie zwiastują nadchodzącej wojny. Słoneczne dni na stałe zagnieżdżają się w ich sercach. 

Robert informuje Wiktorię, że wkrótce wybuchnie wojna. Stwierdzenie na początek wydaje się być absurdalne, ale kiedy faktycznie tak się dzieje, obydwoje są przerażeni. Muszą się rozstać nie wiadomo na jak długo. Nie zniechęca to natomiast Roberta. Poprzysiągł sobie, że wróci, a wtedy ułożą sobie razem życie. Robert wstępuje do armii i wspólnie z sojusznikami - Anglią i Francją stają do walki przeciwko hitlerowcom. 

To miał być kolejny sprawdzian życia. 

Jest wojna, są ofiary. Wśród nich dobrzy towarzysze z zespołu. Robert zaczyna szczerze wątpić w to, czy da sobie radę. Sytuacja dramatycznie się zmienia. Hitler z łatwością zdobywa przewagę nad innymi i działa bezlitośnie. Robert wie, że są zdani na porażkę. Przed nimi trudne czasy, a zwłaszcza, że to dopiero początek. W dodatku nic nie wskazuje na to, aby sytuacja w najbliższym czasie miała się zmienić... 

Tęsknota do ukochanej zaczyna go przytłaczać. Jedynie ona trzyma go przy życiu. Któregoś dnia tracą ze sobą kontakt. Czy coś jej się przydarzyło? Nie jest w stanie opisać, jak bardzo się martwi. 
Dalsze losy Roberta znów zataczają krąg dokładnie w miejscu, gdzie jego życie zaczęło pozytywnie się zmieniać. Jak wiemy historia lubi się powtarzać... Robert ponownie zostaje rzucony na głęboką wodę, tym razem jednak nie spodziewałby się, że będzie jeszcze gorzej niż wcześniej. Wielka Brytania, Hamburg, Egipt - czy odnajdzie się w podróżach, które będzie musiał również odbyć? Czy mu się uda? 

Na swojej drodze odkrywa tajemne spiski. Robert wpada w sieć konspiracji i niebezpiecznych akcji. 
Teraz jako dorosły mężczyzna musi stanąć na równe nogi i pociągnąć byka za rogi. A jest to o tyle trudne, że światem zawładnęła żądza władzy i wojen...


Intrygujący debiut Juliana Hardego. Jazda na rydwanie jest jedną z niewielu powieści napisanych w wymierającym obecnie gatunku powieści epickich. 

jazda na rydwanie, julian hardy, marzenie literackie

Na początku był sceptycyzm. Nie dlatego, że książka wizualnie mi się nie podobała. Po prostu bałam się, że dzieło nie przypadnie mi do gustu ze względu na wybraną przez autora tematykę. Jak wiecie (albo i nie) nie czytam dzieł z pogranicza historyczno-politycznych, a tutaj tytuł i okładka aż krzyczała, że z tym właśnie mogę mieć wkrótce do czynienia. W takiej sytuacji jedynie męczyłabym się, a czytanie zamieniłoby się w istny przymus i obowiązek. Mimo wszystko poprosiłam autora o kilka pierwszych rozdziałów. Musiałam przekonać się na własnej skórze, czy faktycznie tak będzie. Z chwilą przeczytania pierwszych stron zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Pojawia się historia, jednakże sposób w jaki autor kreuję wspomnianą tematykę wciąga i sprawia, że chce się więcej. Jednak nie to jest najwspanialsze. Nie licząc niesamowitości i ewenementu, że pan Hardy nakłonił do czytania znienawidzonego przeze mnie gatunku literackiego, to z każdym kolejnym rozdziałem pozwalałam przekonać się o tym, że Jazda na rydwanie jest jedną, wielką niespodzianką, która w zupełności odbiegała mojemu początkowemu wyobrażeniu o książce. Nie sądziłam, że przekonam się jak bardzo różni się ona od tego obrazu. Oczywiście na wielką korzyść autora.   

Zacznijmy od tego, że nie da się tak dokładnie odpowiedzieć na pytanie o czym jest książka, bowiem fabuła powieści jest tak złożona, że nawet powyższa recenzja nie jest w stanie oddać całokształtu historii. Jazda na rydwanie jest po części książką historyczną, która w dużej mierze łączy się z erotykiem, momentami przeplatanym z kryminałem, książką akcji, a nawet książką podróżniczą. Niezaprzeczalnie jest ona wielowątkowa i wielogatunkowa, co absolutnie niczego jej nie ujmuje. Jestem pełna podziwu, że jak na debiut pan Hardy tak umiejętnie zdołał połączyć je we współgrającą całość. 
Łatwo to zauważyć chociażby na skalę 15 rozdziałów występujących w książce. Każdy z nich jest tak naprawdę o czymś innym, a co za tym idzie gatunki także zwinnie wymieniają się tutaj miejscami. 

Kolejną rzeczą, która zasługuje na pochwałę jest sama postać głównego bohatera, ale również i warsztat autora, znacząco rozwijający się z każdą, następną stroną. Odniosłam wrażenie, że pan Hardy wraz ze swoim bohaterem przechodzili wewnętrzną metamorfozę na oczach czytelnika. Na początku mogło wydać się nieco przeciętnie, ale w późniejszych stadiach dzieła autor i bohaterowie z przytupem temu zaprzeczali. 
Robert Meissner - wspomniany bohater główny to tak naprawdę postać tragiczna. Nie omieszkam się napisać, że poczułam do niego ogromną sympatię. Książka pokazuje jego życie od nastolatka, aż do dorosłego mężczyzny. Super, że pan Hardy nie pokusił się o idealne życie bohatera, które przewija się w 90% książek, a wręcz stale podrzucał Meissnerowi kłody pod nogi i nawet jeśli już wszystko wydawało się być w porządku, to finalnie powieść pokazuje, że za wszystko kiedyś przyjdzie nam zapłacić. Dokładnie tego określenia bym się trzymała. 

Co na pewno mi się nie spodobało to przede wszystkim ciężkość książki, od której zabolały mnie mięśnie. Mimo że książka ma jedynie 550 stron to jest w formacie A4, co po części może wpływać na jej tarę. Ciężki ten skurczybyk, ale mimo wszystko warto go przeczytać. Przynajmniej nakarmiłam siłą mięśnie. 
Przyznam, że rozdziały mogły być nieco krótsze. 


Koniec w szczególności wbija się w pamięć, zwłaszcza jeśli czytelnik obdarzy sympatią tak samo jak ja bohatera głównego. Naprawdę ciekawa i oryginalna fabuła. Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam coś podobnego. Raczej się nie zdarzyło. Jazda na rydwanie będzie idealną gratką dla fanów odmienności i osób interesującymi się czasami z pogranicza II wojny światowej. Nadaje to niecodziennego klimatu powieści, sprawia, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.  A skoro klimat jest i akcja też, to czemuż by jej nie przeczytać? 

julian hardy, jazda na rydwanie, marzenie literackie

Zaciekawiłam Was do przeczytania książki?


Cytaty z książki: 
Przychodzimy na świat, wędrujemy w czasie i przestrzeni, odchodzimy. Życie każdego z nas składa się z danej liczby dni. Spośród tych dni nie każdy jest równie ważny. Są takie, podczas których niezależnie co zrobimy, niezależnie co powiemy i co pomyślimy, przyszłości w żaden sposób nie odmienimy. Są też dni szczególne, decydujące o naszym losie.”



Za możliwość przeczytania książki jeszcze raz bardzo dziękuję autorowi.


Udostępnij ten post

Marzenie Literackie © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka