Julian Hardy - Jazda na rydwanie | Wojenne intrygi, niebezpieczne spiski i zabójczo piękne kobiety...

Julian Hardy, Jazda na rydwanie, Recenzja, Marzenie Literackie

Intrygujący debiut Juliana Hardego. Jazda na rydwanie jest jedną z niewielu powieści napisanych w wymierającym obecnie gatunku powieści epickich. 


Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają”




,,Jazda na rydwanie” rozpoczyna się jako powieść obyczajowa, żeby w miarę jak opisywane są kolejne zdarzenia z życia głównego bohatera zmieniać swój charakter. Jeżeli postać przeżywa dramat osobisty, to opis jego przeżyć ma cechy dramatu psychologicznego, natomiast jeśli postać wikła się w intrygę szpiegowską, siłą rzeczy czytamy fragment w stylu thrillera szpiegowskiego.




Na początku był sceptyzm. Nie dlatego, że książka wizualnie mi się nie podobała. Po prostu bałam się, że dzieło nie przypadnie mi do gustu ze względu na wybraną przez autora tematykę. Jak wiecie (albo i nie) nie czytam dzieł z pogranicza historyczno-politycznych, a tutaj tytuł i okładka aż krzyczała, że z tym właśnie mogę mieć wkrótce do czynienia. W takiej sytuacji jedynie męczyłabym się, a czytanie zamieniłoby się w istny przymus i obowiązek. Mimo wszystko poprosiłam autora o kilka pierwszych rozdziałów. Musiałam przekonać się na własnej skórze, czy faktycznie tak będzie. Z chwilą przeczytania pierwszych stron zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Pojawia się historia, jednakże sposób w jaki autor kreuję wspomnianą tematykę wciąga i sprawia, że chce się więcej. Jednak nie to jest najwspanialsze. Nie licząc niesamowitości i ewenementu, że pan Hardy nakłonił do czytania znienawidzonego przeze mnie gatunku literackiego, to z każdym kolejnym rozdziałem pozwalałam przekonać się o tym, że Jazda na rydwanie jest jedną, wielką niespodzianką, która w zupełności odbiegała mojemu początkowemu wyobrażeniu o książce. Nie sądziłam, że przekonam się jak bardzo różni się ona od tego obrazu. Oczywiście na wielką korzyść autora.   
Zacznijmy od tego, że nie da się tak dokładnie odpowiedzieć na pytanie o czym jest książka, bowiem fabuła powieści jest tak złożona, że nawet powyższa recenzja nie jest w stanie oddać całokształtu historii. Jazda na rydwanie jest po części książką historyczną, która w dużej mierze łączy się z erotykiem, momentami przeplatanym z kryminałem, książką akcji, a nawet książką podróżniczą. Niezaprzeczalnie jest ona wielowątkowa i wielogatunkowa, co absolutnie niczego jej nie ujmuje. Jestem pełna podziwu, że jak na debiut pan Hardy tak umiejętnie zdołał połączyć je we współgrającą całość. Łatwo to zauważyć chociażby na skalę 15 rozdziałów występujących w książce. Każdy z nich jest tak naprawdę o czymś innym, a co za tym idzie gatunki także zwinnie wymieniają się tutaj miejscami. 
Kolejną rzeczą, która zasługuje na pochwałę jest sama postać głównego bohatera, ale również i warsztat autora, znacząco rozwijający się z każdą, następną stroną. Odniosłam wrażenie, że pan Hardy wraz ze swoim bohaterem przechodzili wewnętrzną metamorfozę na oczach czytelnika. Na początku mogło wydać się nieco przeciętnie, ale w późniejszych stadiach dzieła autor i bohaterowie z przytupem temu zaprzeczali. 
Robert Meissner - wspomniany bohater główny to tak naprawdę postać tragiczna. Nie omieszkam się napisać, że poczułam do niego ogromną sympatię. Książka pokazuje jego życie od nastolatka, aż do dorosłego mężczyzny. Super, że pan Hardy nie pokusił się o idealne życie bohatera, które przewija się w 90% książek, a wręcz stale podrzucał Meissnerowi kłody pod nogi i nawet jeśli już wszystko wydawało się być w porządku, to finalnie powieść pokazuje, że za wszystko kiedyś przyjdzie nam zapłacić. Dokładnie tego określenia bym się trzymała. 
Co na pewno mi się nie spodobało to przede wszystkim ciężkość książki, od której zabolały mnie mięśnie. Mimo że książka ma jedynie 550 stron to jest w formacie A4, co po części może wpływać na jej tarę. Ciężki ten skurczybyk, ale mimo wszystko warto go przeczytać. Przynajmniej nakarmiłam siłą mięśnie. 
Przyznam, że rozdziały mogły być nieco krótsze. 
Koniec w szczególności wbija się w pamięć, zwłaszcza jeśli czytelnik obdarzy sympatią tak samo jak ja bohatera głównego. Naprawdę ciekawa i oryginalna fabuła. Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam coś podobnego. Raczej się nie zdarzyło. 





Miłośnicy historii, wojennych intryg w klimacie czysto epickim, ręce do góry! 




+ Klimat powieści;
+ Wymierający obecnie gatunek literacki;
+ Powieść wielowątkowa;

- Format powieści;
- Zbyt długie rozdziały;





Jazda na rydwanie będzie idealną gratką dla fanów odmienności i osób interesującymi się czasami z pogranicza II wojny światowej. Nadaje to niecodziennego klimatu powieści, sprawia, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.  A skoro klimat jest i akcja też, to czemuż by jej nie przeczytać? 





Przychodzimy na świat, wędrujemy w czasie i przestrzeni, odchodzimy. Życie każdego z nas składa się z danej liczby dni. Spośród tych dni nie każdy jest równie ważny. Są takie, podczas których niezależnie co zrobimy, niezależnie co powiemy i co pomyślimy, przyszłości w żaden sposób nie odmienimy. Są też dni szczególne, decydujące o naszym losie”



Julian Hardy, Jazda na rydwanie, Recenzja, Marzenie Literackie


Julian Hardy, Jazda na rydwanie, Recenzja, Marzenie Literackie




Egzemplarz otrzymałam od autora.



Ogólna liczba stron: 550
Rodzaj literacki: powieść epicka
Tytuł oryginału: Jazda na rydwanie 
Wydawnictwo: Julian Hardy
Cena okładkowa: 40,00
Data wydania: 2017 
Ocena książki: 7,9/10,0




Copyright © 2016 Marzenie Literackie , Blogger