Alice Feeney - Czasami kłamię | Czasami kłamię... ale troszeczkę... Przecież każdy kłamie, prawda?

alice feeney, czasami kłamię

Ocena książki: 6,8/10,0
Ogólna liczba stron: 352
Rodzaj literacki: thriller/powieść sensacyjna
Tytuł oryginału: Sometimes I Lie
Wydawnictwo: W.A.B.


Nazywam się Amber Reynolds. Są trzy rzeczy, które powinniście o mnie wiedzieć:
1. Jestem w śpiączce.
2. Mój mąż już mnie nie kocha.
3. Czasami kłamię.”


W Boże Narodzenie Amber Reynolds, trzydziestopięcioletnia prezenterka radiowa, trafia do jednego z londyńskich szpitali. Jest w śpiączce, jednak częściowo zachowuje świadomość – przysłuchuje się rozmowom pracowników szpitala oraz odwiedzających ją gości, w tym męża Paula i siostry Claire, którzy nie wiedzieć czemu przestali darzyć się wzajemną sympatią. Poza potłuczeniami typowymi dla wypadku samochodowego lekarze znajdują na ciele Amber siniaki i urazy wskazujące na doznaną przemoc fizyczną. Kobieta za wszelką cenę próbuje przypomnieć sobie, co się wydarzyło, zanim zapadła w śpiączkę, lecz jej pamięć jest pełna luk, a koszmarne sny mieszające się z mglistą rzeczywistością utrudniają ułożenie kolejnych elementów w logiczną całość. Tym bardziej, kiedy do gry wkracza policja, niezrównoważony były chłopak Edward i ujawnione zostają tajemnicze pamiętniki z przeszłości znalezione na strychu...

Gdybyś miał obudzić się ze śpiączki, pierwsze pytanie jakie prawdopodobnie byś zadał brzmiałoby: Gdzie ja jestem?, potem doszłoby jeszcze: Co się stało?, a na końcu: Jak się tu znalazłem? 
Ona też chciała wiedzieć co się stało, ale skutecznie została pozbawiona tej możliwości. 
Przynajmniej na razie...  
Co należy zrobić, kiedy nie potrafisz się poruszyć ani dać oznak życia lekarzom, ale jesteś w pełni świadomy tego, co właśnie się z tobą dzieje? Tak jakbyś przeżywał paraliż senny: niby jesteś, ale tak naprawdę cię nie ma. Amber Reynolds chciałaby się tak czuć. Ona musiała przechodzić przez prawdziwe piekło. Nie wiedziała, że czas, który się zbliża będzie najgorszym okresem w jej życiu. Balansowanie na skraju życia i śmierci. Choć w tamtym przypadku wolałaby to drugie...

Amber Reynolds ma trzydzieści pięć lat. Pewnej bożonarodzeniowej nocy lekarze przywożą ją w stanie śpiączki do szpitala. Mimo licznych obrażeń i ran, sytuacja pacjentki jest stabilna. Lekarze dają kobiecie szansę na powrót do zdrowia. Niestety żaden z nich nie jest w stanie powiedzieć kiedy kobieta dokładnie się wybudzi. Równie dobrze mogą się nigdy tego nie doczekać...
Ale oto następuje przełom. 
Uwięziona we własnym ciele Amber odzyskuje przytomność. Na pozór wszystko wydaje się być w porządku, gdyby nie fakt, że powraca tylko przytomność wewnętrzna. Kobieta szybko zdaje sobie sprawę, że jest niewolnikiem... samej siebie. Jak się wybudzić? Jak ma prosić o pomoc?

Dni zaczynają ciągnąć się Amber w nieskończoność. 

Kobieta słyszy odwiedzającego ją męża, Paula i siostrę Claire. Z rozmów między nimi Amber wnioskuje, że są pokłóceni. Co się stało? Przecież zawsze mieli dobre kontakty. W dodatku policja podejrzewa o coś Paula. O co? Dlaczego? Coś tutaj nie pasuje. Amber z całych sił stara się załatać wybrakowane luki w pamięci, ale przychodzi jej to z wielkim trudem. Nie będzie łatwo przypomnieć sobie jak się tutaj znalazła. 

Jakby tego było mało, zaczyna mieć przeraźliwe omamy...

Amber uświadamia sobie, że ma problem z odróżnieniem prawdy od fikcji. Musi za wszelką cenę przypomnieć sobie co się właściwie stało, a przede wszystkim wrócić do świata żywych, lecz będzie to o tyle trudne, kiedy odkrywa, że ktoś celowo utrudnia jej to zadanie, a jej wypadek tak naprawdę nigdy nim nie był... 
Kto za tym wszystkim stoi? Dlaczego ktoś nie chce, żeby się obudziła? Dlaczego Amber czasami kłamie?
Droga do normalności może okazać się kręta i wyboista...


Huczny debiut brytyjskiej pisarki, Alice Feeney, w którym nic nie jest takie, jakie wydaje się być na pierwszy rzut oka...
alice feeney, czasami kłamię, marzenie literackie

Czasami kłamię to thriller, który ostatnimi czasy jest na literackich językach wszystkich miłośników mocnych powieści. Ta niepozornie wyglądająca książka w ostatnim czasie wzbudziła sporo sensacji, szturmem podbijając serca czytelników. Lecz co tak naprawdę o niej wiadomo? Nieznana dotychczas autorka i jej intrygujący debiut, robiący furorę w świecie, gdzie rządzi książka. Jak tu nie skusić się kolorowym reklamom i nietuzinkowym hasłom wydawnictw, które zapewniają nas o doskonałości dzieła? "O ŻADNYM THRILLERZE JUŻ DAWNO NIE BYŁO TAK GŁOŚNO!" "Gotowi na największy hit sensacyjny tego sezonu?"
Czy warto po nią sięgnąć? Na to pytanie postaram się dzisiaj odpowiedzieć. 

Zacznę od tego, że podczas trwania całej mojej przygody z Czasami kłamię podchodziłam do książki z dużym dystansem. Wyszłam z założenia, że jeśli książka podoba się wszystkim, to tak naprawdę jest dla nikogo. Zawsze byłam tego zdania. Jednocześnie moją ekscytację ostudzały wszędobylskie reklamy, bo nie od dziś wiadomo, że to co jest reklamowane na pierwszym miejscu jest zazwyczaj... zwyczajnie przereklamowane. Przykład Dziewczyny z pociągu. I choć nie miałam z nią styczności, wszyscy z autopsji wiemy, jak to się skończyło...

Czasami kłamię. Gdybym miała porównać styl pisania autorki, do książki jaką przeczytałam w ostatnim czasie byłby to Początek wszystkiego Robyn Schneider. Niezaprzeczalnie. Już po kilku przebytych stronach w głowie przewinęła mi się taka myśl. I faktycznie. Obie narracje pierwszoosobowe, w obu przypadkach bohater wdraża nas w obecną sytuację, obie piszą w bardzo podobny sposób. Nawet pewne elementy fabuły są do siebie mocno zbliżone (motyw wypadku, wywracający życie bohatera do góry nogami lub niespodziewane zakończenie), różni je natomiast jeden, podstawowy aspekt, mianowicie gatunek i wybrana tematyka. Tutaj obie nie mają sobie równych. 
Obie autorki są Brytyjkami i nawet to je łączy. Obie uczestniczyły także w kreatywnym kursie pisania. Widocznie brytyjskie pisarki już tak mają, lubią chodzić startymi ścieżkami. 

Czasami kłamię jest dobrą książką i skłamałabym pisząc inaczej. Autorka od samego początku, stopniowo budzi w czytelniku uśpione napięcie, żeby w momencie kulminacyjnym udowodnić mu, że to jedynie początek intryg i niespodzianek. Świeżo po lekturze zastanawiałam się, co myśleć o historii, jaką ukazała autorka. Z jednej strony powieść robi wrażenie, ale z drugiej strony nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że autorka na siłę próbowała zrobić sensację tam, gdzie niekoniecznie mogłaby ona mogłaby być, co rusz mieszając w opowieści. Mnie osobiście one nie zaskoczyły, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że innego czytelnika już bardzo by mogły. To samo tyczy się co niektórych scen w książce, przy których nie potrafiłam nie przecierać oczu ze zdumienia. Wydawały się być mocno, mocno naciągane. Z drugiej jednak strony Czasami kłamię zawiera w sobie mnóstwo elementów doskonałych na horror, budzących niemały dreszczyk grozy. Warto wspomnieć tutaj chociażby o motywie małej dziewczynki w różowym szlafroku. To się autorce naprawdę udało.  

Jeśli chodzi o bohaterów, główna postać - Amber Reynolds to kobieta z masą problemów, nie mogąca poradzić sobie z przeszłością i obecnym życiem jakie wiedzie. W Czasami kłamię non stop poszukuje szczęścia, na jakie w jej mniemaniu nie zasłużyła. Ja jestem za. Tak naprawdę przez całą książkę szukamy odpowiedzi na pytanie dotyczące jej tożsamości. I to się udaje, ale dopiero na ostatnich stronach. Przez całą historię zastanawiamy się, kim jest Amber Reynolds. Reszta z nich jest bynajmniej pozbawiona ciekawości. Niestety na potrzeby powieści nie mogę nic więcej o nich napisać, bo wtedy niechcąco zaspoileruję. 

W powieści Alice Feeney - jak już wspomniałam - króluje narracja pierwszoosobowa. Tutaj wydarzenia z dalekiej przeszłości mieszają się z bliską przeszłością i teraźniejszością w tak sprytny sposób, że trudno odróżnić fakt od fikcji. Pisarka postarała się, żeby totalnie pogmatwać sprawę i celowo zgubić swojego odbiorcę. Pytanie tylko, czy czytelnik gustuje w takim nagłym rzuceniu w gąszcz niejasności i manipulacji. 


Gdybym miała podsumować to w kilku zdaniach: książka z pewnością robi wrażenie, ale nie na tyle, żeby wbiła się uparcie w pamięć tak jak zapewniają nas reklamy. Poleciłabym ją mniej doświadczonym w gatunku czytelnikom. 
Pierwsze spotkanie z twórczością autorki zaliczam do dobrych doświadczeń.    

alice feeney, czasami kłamię, marzenie literackie

Jaka jest Wasza opinia o książce?

Cytaty z książki:
Niektórzy ludzie stają się duchami, jeszcze zanim umrą.”

W zeszłym roku pojechaliśmy na wesele. Nowożeńcy przysiedli się do nas i spytali, czym się zajmuję. "Niczym", powiedział Paul, zanim zdążyłam odpowiedzieć. Ktoś, kogo kochał, stał się nikim, kogo nienawidził.


 Za możliwość przeczytania książki jeszcze raz bardzo dziękuję:


Udostępnij ten post

Marzenie Literackie © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka