12:47

Fiona Barton - Dziecko | Trzy przypadkowe kobiety, jedna mrożąca krew w żyłach tajemnica. Która z nich jest winna?

Fiona Barton, Dziecko, Recenzja, Marzenie Literackie

Czy to możliwe, aby jednostka stała się elementem łączącym trzy różne kobiety? Co takiego mają wspólnego ze sobą przypadkowe osoby? 
Jedną, okrutną tajemnicę, która raz na zawsze zmieniła ich życie w pasmo niedomówień i strachu. Przyszedł czas, żeby ujrzała światło dzienne, bo jak mawiają: Kłamstwo ma krótkie nogi”, a to miało zdecydowanie za krótkie... 


Można pogrzebać historię, ale nie da się ukryć prawdy...”




Pasjonujący thriller psychologiczny, który pokazuje, jak szokująca prawda może kryć się za gazetowymi nagłówkami…
Kiedy w wieczornej gazecie ukazuje się krótka informacja o tragedii sprzed lat –odnalezionym na placu budowy szkielecie noworodka, większość czytelników tylko przebiega po niej wzrokiem. Jednak trzy obce sobie kobiety nie mogą zignorować zamieszczonej treści.
Jednej z nich tekst przypomina o najgorszym wydarzeniu z życia.
Inna obawia się, że jej najpilniej skrywana tajemnica może zostać ujawniona.
Dla trzeciej zaś, dziennikarki, to pierwsza wskazówka w śledztwie prowadzącym do ujawnienia prawdy.
Historia dziecka musi zostać opowiedziana… 




W zasadzie to już dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanej intrygi, pojawiającej się w thrillerze psychologicznym od czasu przeczytania książki Harlana Cobena albo Alex Kavy. Nie będę ukrywać, że sam pomysł na fabułę i finał powieści zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Dziecko jest jedną z tych książek, w której do samego końca głowisz się nad wyglądem zakończenia, a kiedy już ono przypadnie, nie potrafisz oprzeć się zaskoczeniu i podziwu nad skomplikowaną formą w dziele. Wielkie gratulacje dla autorki za wodzenie czytelnika do samego końca za nos i mistrzowskie zamknięcie powieści. Niestety, tego samego nie mogę napisać już o wykonaniu. O ile Dziecko mieści w sobie bardzo dużo plusów i mało minusów, to już są one na tyle znaczące, że dla niektórych wydadzą się oszpecać powieść. Trudno się z tym nie zgodzić. 
Zacznę od tego, że książka liczy sobie 542 strony, z czego 530 stron to praktycznie same dialogi. Co za tym idzie? Wiadomo. Niewymuszona i naturalna wymiana zdań między bohaterami zachęca do szybkiej podróży literackiej przez tekst, jaki oferuje autorka. Czytelnicy mają to do siebie, że uwielbiają żywe dialogi w książce. Po części ma to swoje plusy, ja jednak uważam, że co za dużo to niezdrowo. Dobrze jest móc niekiedy zgłębić nietuzinkowe porównania, chwytające za serce epitety i bogate opisy, czego tutaj zdecydowanie zabrakło, a myślę, że tematyka, jakiej podjęła się autorka aż się o to prosiła. Nie zmienia to faktu, że obawa o grubość dzieła jest zbędna. 
Kolejnym aspektem, mającym dwie, ale jak bardzo dzielące siebie strony medalu jest sama postać dziennikarki Kate Waters. Kate w żaden sposób nie wpada w schematy typowych reporterów, z jakimi spotkaliśmy się przez lata we wszystkich gatunkach książek: nie ma ciętego języka, nie jest w żaden sposób namolna i nikt nie ucieka od niej gdzie pieprz rośnie, jeśli tylko zacznie zadawać pytania, wręcz przeciwnie - każdy, nawet ten, kto nie zna Kate niemalże z marszu zaczyna obdarzać ją zaufaniem, bo wszyscy dosłownie wypychają Kate w blask wszechobecnego uwielbienia. W porównaniu do reszty dziennikarzy, Kate odznacza się nie lada wrażliwością i naprawdę przejmuje się krzywdą ludzką. Czy taki zabieg jest słuszny? W moim odczuciu ciężko było uwierzyć w realność postaci przy szeregu samych zalet i zachwytów. Kto normalny już na wstępie zaczyna zwierzać się z głęboko chowanych sekretów obcej osobie, a już tym bardziej dziennikarce? Poza tym, kiedy przeczytałam na obwolucie książki, że Barton pracowała jako reporterka, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że Kate to w rzeczywistości jej alter ego. 
Warto dodać, że Barton ciekawie bawi się narracją w powieści: mamy tutaj do czynienia ze sklejką narracji pierwszo i trzecioosobowej w formie przemyśleń z przeszłości i teraźniejszości z perspektywy różnych bohaterek. Tak jak wspomniałam, skonstruowanie intrygi budzi mój podziw, jednak sposób napisania tego przez Barton niekoniecznie. Nie wiem czemu, ale nie wyczułam trzymania napięcia w historii, od którego czułabym motyle w brzuchu albo od jakiego robiłoby mi się słabo. Po raz kolejny pomysł aż się o to prosił. 
Jest jeszcze coś, od czego nie mogłam przetrzeć oczu ze zdumienia. Być może zaspoileruję, ale nie potrafię tego nie skomentować. Jak dziennikarka mogła zadzwonić do specjalistów od badania DNA, żeby powiedzieć jak mogą jeszcze sprawdzić materiał, bo wyczytała o nim na Wikipedii, a specjaliści nie znali takiego sposobu? Przecież to aż się prosi o głupi komentarz... 





Dla fanów niecodziennych powieści i świetnie skonstruowanych intryg w klimacie mrocznych poszukiwań.



 
+ Intryga na najwyższym poziomie;
+ Styl pisania autorki;
+ Wzrastające i opadające napięcie;
+ Gra zwodzenia z czytelnikiem.

- Małe niedociągnięcia w niektórych momentach.





Lekturą zaciekawiłam się do tego stopnia, że z chęcią przeczytam poprzednią książkę autorki Wdowa. Podświadomie liczę na takie samo zaskoczenie jak w przypadku Dziecka. 




Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni. Ludzie tak mówią, kiedy przytrafi im się coś strasznego. Ale to nie prawda. Co nas nie zabije, łamie nam wszystkie kości, roztrzaskuje na kawałki, trzymane w całości brudnawymi bandażami i pożółkłymi plastrami. Wszystko trzeszczy wzdłuż linii pęknięcia. Jesteśmy krusi, śmiertelnie zmęczeni trzymaniem się w jednym kawałku. Czasem żałujemy, że to nas nie zabiło.”

Zawsze mnie bawiło to powiedzenie. Nie wywołuj wilka z lasu. Przecież prędzej czy później głodny wilk i tak wyjdzie z lasu, prawda?”


Fiona Barton, Dziecko, Recenzja, Marzenie Literackie

Fiona Barton, Dziecko, Recenzja, Marzenie Literackie



Egzemplarz recenzencki otrzymałam od:



Ogólna liczba stron: 542
Rodzaj literacki: thriller psychologiczny
Tytuł oryginału: The Child 
Wydawnictwo: Czarna Owca
Cena okładkowa: 39,99
Data wydania: 15.02.2018
Ocena książki: 7,6/10,0




Copyright © 2017 Marzenie Literackie