Przemysław Żarski - Umwelt | Maniakalne zacieranie granic między fikcją a rzeczywistością. A co jeśli tym razem iluzja okaże się być prawdziwa?

przemysław żarski, umwelt, marzenie literackie

Ocena książki: 7,2/10,0
Ogólna liczba stron: 448
Rodzaj literacki: powieść sensacyjna/thriller psychologiczny/kryminał
Tytuł oryginału: Umwelt 
Wydawnictwo: Akurat 


Dwóch ludzi. Dwa punkty widzenia. Dwie szanse na dotarcie do prawdy. O ile ta w ogóle istnieje.”


Policja znajduje w parku ciało młodej nauczycielki. Jedynym śladem, jaki zabójca pozostawia na miejscu zbrodni, jest motyl, wciśnięty do kieszeni płaszcza ofiary. Sprawą z ramienia policji zajmuje się doświadczony śledczy, Adam Berger. To mężczyzna po przejściach, indywidualista z intrygującą i bolesną przeszłością. Przed dwoma laty stracił żonę, prowadząc samochód po kilku lampkach wina. 
Wkrótce miastem wstrząsają kolejne zabójstwa, które odciskają zaskakująco silne piętno na życiu młodego lekarza Tomasza Witkowskiego. Ingerują w jego uporządkowany świat i sprawiają, że obsesyjnie zaczyna dążyć do poznania prawdy. Stopniowo zaczyna nabierać podejrzeń, że rozwiązania zagadki musi szukać nie tylko w świecie rzeczywistym, ale i tym, który wypełnia jego sny. Problem w tym, jak te dwa światy odróżnić... 
Ofiar z pozoru nic nie łączy, sprawca nie popełnia błędów, a kolejne trofea znalezione przy ciałach tylko mnożą wątpliwości. Czas ucieka. Kto pierwszy zdoła dotrzeć do prawdy?  


Nadeszły trudne czasy w śledztwie, nawet dla kogoś tak doświadczonego jak Adam Berger. Ciało młodej nauczycielki staje się jedynie preludium do makabrycznych zbrodni sprawcy, który najwyraźniej dopiero się rozgrzewa... Nikt na miejscu nawet nie śmiał pomyśleć, że mogłoby być jeszcze gorzej. A jednak. 

Nigdy nie mów nigdy. 

Pewnej chłodnej nocy, śledczy odnajdują w pobliskim parku ciało wielokrotnie zgwałconej kobiety, pozbawionej życia w szczególnie okrutny sposób. Ktoś podciął gardło pływającej we krwi denatce. W normalnych okolicznościach można byłoby pomyśleć, że ten makabryczny widok sam w sobie jest najgorszy. No właśnie. Normalne okoliczności w tym przypadku to coś nieosiągalnego. Ta sprawa już na pierwszy rzut oka będzie przesądzać losy o tym, czy policjanci będą mogli spać spokojnie w nocy. 
Podcięte gardło to jedno, a związanie łańcuchem swojej ofiary i... przypalenie ogniem jej miejsc intymnych to drugie. Ponura mieszanka śmierci z cierpieniem zmarłej wydaje się być nie do zniesienia. Morderca odebrał życie komuś ledwo znającemu życie. 
Ale to nie wszystko. 

Koronerzy odnajdują martwego motyla wciśniętego w kieszeń ofiary - swoją wizytówkę. To mogło oznaczać bardzo wiele. Ktoś oznaczył dzieło. Ktoś najwidoczniej pragnie pokazać, jaki ma plan.
Pytanie tylko w jakim celu?

Zło nie pogrążyło się we śnie na długo.

Kiedy ofiarami morderstw pada lekarz psychiatrii i jego żona, Berger zaczyna szukać powiązania między tymi dwoma sprawami. Jest w pełni świadom tego, że nie będzie to lada wyzwanie, zwłaszcza, że czas się kurczył, a psychopata wciąż spełniał się w roli nieuchwytnego. 
Poza tym trudno o skupienie na teraźniejszości, kiedy przeszłość nieustannie siedzi człowiekowi na barkach. Berger doskonale o tym wiedział. Jego żona także. 

Kolejne ofiary przynoszą jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi.

Śledczy ustalają, że żadna z zabitych nie była ze sobą w żaden sposób spokrewniona ani zaprzyjaźniona. Czy to możliwe, aby zabójca mordował przypadkowe osoby? Jedynym mianownikiem wszystkich spraw jest sposób zabijania. Jak mieli schwytać sprawcę, skoro jedynym śladem były zostawiane przez niego owady? Co to mogło oznaczać? Dlaczego sprawca działa tak brutalnie? Ile ludzi zostanie jeszcze pozbawionych życia, zanim znajdą rozwiązanie? W którym kierunku mieli się udać? Adam Berger zrobi wszystko, byleby tylko zatrzymać karuzelę śmierci...

W międzyczasie odnajdują trop sprzed lat, prowadzący do samobójcy przejechanego przez pociąg. Pozory braku powiązania ze sobą nieco ostudzają entuzjazm w toku postępowania, ale kiedy dochodzi do przełomu w sprawie, nikt nie jest w stanie nie przetrzeć oczu ze zdumienia. 
Prawda może okazać się o wiele gorsza, niż w najśmielszych oczekiwaniach... 


Mroczny i zapierający dech w piersiach debiut Przemysława Żarskiego, w którym nic nie jest takie, jakie wygląda na pierwszy rzut oka.

przemysław żarski, umwelt, marzenie literckie

Zacznę od tego, że jest tak wiele zdań, od których chciałabym zacząć dzisiejszą recenzję, iż żadne z nich nie jest w pełni usatysfakcjonować efektu, jaki chciałabym osiągnąć. Jak zacząć recenzję, skoro tyle słów ciśnie się jednocześnie na usta? Nie znoszę tego uczucia. To taka bezsilna walka z wszędobylskim chaosem słów w mojej głowie. Chciałabym napisać wszystko, a pewnie nie oddam nic konkretnego. Postaram się. Obiecuję. A zacznę faktycznie od samego początku.

Przede wszystkim, kiedy dostałam propozycję zrecenzowania książki Umwelt od wydawnictwa jeszcze na długo przed jej premierą, nie ukrywam, że opis zasiał we mnie zalążek niepohamowanej ciekawości. Gdzieś z tyłu czaszki mały głosik krzyczał, że to będzie coś mocnego w krwawe doznania i wrażenia, co na długo uda się rozumowi zakodować w pamięci. Coś, z czym się jeszcze nie spotkałam i w końcu coś, co będzie po prostu warte swojej uwagi. Wstępna analiza była zatem gotowa, więc kiedy pojawiła się dodatkowo okładka dzieła, już byłam pewna, że Umwelt przyjść do mnie musi. Bez dwóch zdań.

Nos psychopatycznego i wiecznie niezaspokojonego ekscentrycznymi powieściami czytelnika po raz kolejny mnie nie zawiódł.
Książka przyszła, a ja wzięłam się za czytanie. Już przy pierwszych stronach wiedziałam, że to będzie to.

Umwelt na pierwszy rzut oka wydaje się być książką jak każde inne – mamy tutaj do czynienia z komisarzem z pełnym bagażem doświadczeń, z natury nieco powściągliwym, ale i też potrafiącym zabłysnąć ciętym językiem, kiedy ktoś mu podpadnie. Znajdziemy tutaj dużo krwi, niewyjaśnionych tropów w otoczce mrocznego klimatu i usiane przeszkodami śledztwo, z jakim muszą się zmierzyć. Tak się wydaje, ale tak nie jest, bo jak się okazuje, Umwelt jest dużo bardziej złożony w swej budowie niż pierwszy, lepszy kryminał, jaki znajdziemy na półce.

Co absolutnie mnie cieszy i szokuje, że mam w rękach naprawdę nietuzinkowy debiut.

Autor bardzo sprytnie i umiejętnie połączył ze sobą dwa wątki, które na pozór kompletnie nie mają ze sobą nic wspólnego. Tutaj kolejna uwaga – bardzo boli mnie to, że nie mogę go tutaj rozpisać, ponieważ powieść straciłaby element zaskoczenia i puentę. Uchylę trochę rąbka tajemnicy: drugi wątek to osoba chora na schizofrenię. I teraz co było dalej? Koniec jest miażdżący. Domyślałam się zakończenia, ale element zaskoczenia dobrze spełnił swoją rolę. Książka liczy sobie 446 stron tekstu, a czytelnik tak na dobrą sprawę do samego końca jest w amoku, ponieważ nie potrafi powiedzieć, co się zaraz stanie.
Dużo zwrotów akcji, wielu podejrzanych i bardzo ciekawa alternatywa z motylem zostawionym na miejscu zbrodni. 
Tutaj za pomysł daje bardzo duży plus.

Kolejną rzeczą, na którą warto poświęcić chwilę to niepowtarzalny język autora. Naprawdę idzie wyczuć ile wysiłku Żarski musiał włożyć w ubranie w słowa tego, co chciał przekazać. Potwierdza to choćby brak efektu kliszy w powieści. Ciekawe porównania, jeszcze ciekawsze opisy wydarzeń. To się ceni. Zwłaszcza przez długoletnich czytelników, którzy niejedno już widzieli. Dużo przyjemniej czyta się coś, w co pisarz włożył serce, nie idąc przy tym na łatwiznę. Powieść zyskuje na autentyczności. 

Nie podobało mi się natomiast samo wykonanie sceny finałowej, czyli tam, gdzie zazwyczaj dzieje się największa akcja. Szkoda, że autor nie pokusił się o lepsze rozbudowanie końca, dokładniejszemu skupieniu się na rozstrzygnięciu wątku psychologicznego (który swoją drogą jest bardzo, ale to bardzo dobry). Niestety kilka zdań to dla mnie troszeczkę za mało. To sam tyczy się problemów Bergera z żoną. 
Gdzieś spotkałam się ze stwierdzeniem, że druga część książki traci nagle całe napięcie w historii. Otóż nie do końca się z tym zgodzę. Napięcie uderza ze zdwojoną siłą, kiedy dowiadujemy się kto stoi za morderstwami.


Spodziewałam się dobrej historii i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam, że nawet przekroczyła te oczekiwania. Z niecierpliwością oczekuję na dalsze książki autora i mam nadzieję, że Umwelt to była jedynie taka rozgrzewka. Właśnie za to będę trzymała kciuki.

przemysław żarski, umwelt, marzenie literackie

Macie ochotę na książkę?

Cytaty z książki:
Kategoryzacja. Słowo klucz, które sprawia, że pokoje w trzygwiazdkowych hotelach wyglądają tak samo. Pojedyncze łóżko z drewnianą ramą, szafka i minibarek, rzadko wypchany przekąskami. Do tego cienkie tekturowe ściany. Słychać przez nie wszystko oprócz myśli. To akurat atut.”

Oswojenie się ze zbrodnią to jedno – świadomość tego jak smakuje od kuchni, wymaga większej odporności.”


Za możliwość przeczytania książki jeszcze raz bardzo dziękuję:



Udostępnij ten post

Marzenie Literackie © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka