17:25

Amy A. Bartol - Prowokacja | Miłość, szlachetność i śmiertelne poświęcenie w anielskim świecie doskonałości... Czy magiczny świat istot zmierza ku końcowi?

amy a bartol, prowokacja, marzenie literackie

Ocena książki: 4,5/10,0
Ogólna liczba stron: 544
Gatunek literacki: fantastyka/romans
Tytuł oryginału: Incendiary
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat



Kontynuacja zapierającej dech w piersi historii o ludziach i aniołach, o miłości i nienawiści” 


Czwarty tom „anielskiej” serii rozpoczyna się na rajskiej wyspie Zefira, gdzie bohaterowie ukryli się po odbiciu Evie z rąk Brennusa. Niestety drużyna Evie nie ma zbyt wiele czasu na odpoczynek. Brennus, używając magii ożywieńców, wysyła swój obraz do ukochanej i wkrótce na wyspie pojawiają się jego wojska. Rajski zakątek zmienia się w pole bitwy. Evie używa medalionu z portalem, który przenosi ją do Torunia, gdzie Reed urządził dla niej bezpieczną kryjówkę. Pojawia się tam także Anya, anielica w randze Trona. Anya przybyła z Raju w poszukiwaniu ukochanego anioła, jej aspire. Do uciekinierów docierają niepokojące wieści: Upadli stworzyli demona z duszą, który ma ich wyzwolić z Szeolu. Zbliża się wojna, w której każda ze stron chce pojmać Evie.


Anielski świat magii i doskonałości popada w ruinę. Znaczenie słowa „niebezpieczny” nabiera wyrazistego kształtu. Nadciąga bitwa stulecia, w której rozstrzygną się ostateczne losy wszystkich nadprzyrodzonych stworzeń... 

Odkąd dziewiętnastoletnia Genevieve uległa przeobrażeniu z człowieka w półanioła, jej świat obrócił się niemalże o sto osiemdziesiąt stopni: dotychczasowe życie nastolatki, jakie prowadziła, nawet w połowie nie mogło się równać z tym, co przygotował dla dziewczyny wartki i wywrotny los. Nieokiełznany czar magii, nad którym musiała zapanować, nie był jedynym urokiem nowo wybranego życia: ciężkie treningi w samodoskonaleniu i toczone bitwy w walce o dalszy byt - to niecodzienna rutyna Evie, jaka ostatnimi czasy została poddana tak ogromnej próbie, iż Evie o mały włos nie traci życia. 

Największy i najniebezpieczniejszy wróg Evie i jej przyjaciół znów daje o sobie znać. Brennusowi udaje się pojmać Evie, ale szybka reakcja aniołów sprawia, że Brennus nie zdąża zrealizować swojego okropnego planu. Aby uciec od króla ożywieńców, wszyscy ukrywają się na wyspie Zefira. Niestety, nie będą w stanie spędzić na niej wymarzonych wakacji. 

Ataków krwiożerczego potwora ciąg dalszy...

Brennus chce zaatakować ze zdwojoną siłą. Zemsta i chęć posiadania Evie na wyłączność stają się mieszanką napędzającą go do działania - Brennus, za pomocą śmiercionośnego pocałunku pragnie przemienić Evie w swoją królową. Biorąc pod uwagę ostatni atak i okoliczności, w jakich się znaleźli, aniołowie mają bardzo mało czasu na opracowanie planu i odwet. Jak powstrzymać władcę Gankanagów przed zrealizowaniem swego mrożącego krew w żyłach planu? 

Czas ucieka, a Brennus rośnie w siłę. 

Evie nie ma wyjścia. Za pomocą medalionu z portalem, musi przenieść się do Torunia. Tam Reed przygotował dla niej bezpieczną kryjówkę na czas walki z Gankanagami. Razem z Russelem przenoszą się do Polski, ale na swojej drodze spotykają niespodziankę... tajemniczą anielicę o imieniu Anya, która nie darzy ich zaufaniem. Czyżby ktoś wydał ich tajne miejsce? 
Wkrótce wychodzi na jaw, że Upadli stworzyli demona z duszą, który ma ich wyzwolić z Szeolu. Co to oznaczało dla nich wszystkich? 

Wielka bitwa jest nieunikniona. Brennus tworzy armię ożywieńców, aby pojmać Evie. W dodatku szykuje na nią zasadzkę, która odbije się na jej przyjaciołach. W końcu jak najlepiej osłabić ofiarę, jak nie poprzez unicestwienie tych, których kocha? Nadchodzi czas, w którym każda ze stron chce schwytać Evie... 


Pełna zwrotów akcji powieść Amy A. Bartol, autorki popularnej sagi Przeczucia. Do tej pory ukazały się kolejno: Nieuniknione, Intuicja i Zobowiązanie. 

amy a bartol, prowokacja, marzenie literackie

A teraz czas na recenzję książki, która po uprzednio przeczytanej przeze mnie części (Intuicji) Bartol, mimo podjętej tematyki w jakimkolwiek stopniu kontrastującej się z mym gustem literackim (romansu i fantastyki bardzo rzadko trzymanej w biblioteczce), naprawdę przypadła mi do gustu, nawet mimo tych licznych elementów płynących pod prąd dobrego zdania o dziele, to teraz skupiam się na kolejnej, nie po kolei czytanej części sagi Przeczucia, czyli Prowokacji tej samej autorki, i z przykrością stwierdzam, że w tym przypadku ten sam kontrast został zachowany, ale w zupełnie innym tego słowa znaczeniu: skoro pierwsza część była świetna, ta musiała być beznadziejna, tak dla harmonijnej równowagi literackiej. Dokładnie tak prezentuje się sytuacja. Z połowy miesiąca poświęconej na czytanie dzieła, ta sama połowa okazała się być samoistnym wymierzaniem sobie policzków, a z każdą przeczytaną stroną zastanawiałam się, po cholerę w ogóle brałam się za książkę. Odpowiedź jest oczywista: myślałam, że dobre zdanie będzie przedłużone. Nie będzie, a szkoda. 

Zacznę od tego, że jeśli kiedykolwiek przyjdzie komuś do głowy, żeby przeczytać sagę Przeczucia nie po kolei, tak jak zrobiłam to ja, to zdecydowanie tego odradzam. Odpuść sobie. Musisz przeczytać wszystko zgodnie z kolejnością, bo jeśli nie, niczego nie zrozumiesz. NICZEGO. Treść będzie przelatywać przez Twoje palce, a myśli desperacko będą chciały nadążyć za tym, co się aktualnie dzieje. W efekcie nie nadążysz za niczym i książka się skończy. Tak po prostu.
To jest pierwsza, wręcz ogromna wada całej sagi – bez podstaw nie ruszysz dalej, ponieważ każda część jest traktowana jako całość opowieści. Ile znam serii książek, które są równie skomplikowane, a jednak autor w tak sprytny sposób potrafił streścić przeszłość, że nawet nie trzeba było obcować z poprzednimi tomami, bo wszystko nagle staje się jasne. Nie tutaj. Rzadko kiedy pisarze sięgają po tego typu rozwiązania. To jak strzelanie sobie w kolano. 

Kolejną rzeczą, która niemiłosiernie mnie irytowała to: pomysł na fabułę i główna bohaterka.
Nie znoszę książek, wręcz nie cierpię (!), gdzie każdy bohater jest piękny, przystojny, boski i najlepszy na świecie. O ile w Intuicji wydawało się to zupełnie znośne, tak tutaj, z przypływem nowych bohaterów i tych samych określeń w opisach (czytaj wyżej: piękne (oczy), (przystojny) anioł, boski (wygląd), to przewyższało jakąkolwiek szalę mdłości i perfekcyjności. Każdy wspaniały, każdy najprzystojniejszy i (tutaj zbliżam się do następnego punktu) każdy pragnie tylko i wyłącznie (oczywiście pięknej, bo bohater główny nie może być absolutnie przeciętny z wyglądu) Evie. Dookoła jest tyle (pięknych) anielic, ale każdy pragnie akurat tej jednej, irytującej i wręcz nie do wytrzymania dziewuchy. No tak. Raz odważna jak lew, która wydrapałaby oczy nawet czytelnikowi, jeśli tylko by potrafiła wyciągnąć paluchy zza stron, a raz tak płochliwa, że trzęsie się na dźwięk imienia swojego wroga. Ja się pytam, gdzie tu logika? Ta spirala kilku twarzy i nastrojów była jak kula u nogi w drodze do przyjemnego czytania książki.
Tak na marginesie muszę napisać natomiast, że obdarzyłam wielką sympatią Anyę. Czemu to ona nie mogła być główną bohaterką? Będę trzymać kciuki za większość takich bohaterów w dziełach. 

Prowokacja jest dodatkowo bardzo chaotyczna. W jednym małym akapicie czytelnik jest przykładowo na wyspie, w kolejnym zdaniu ląduje w Polsce (bardzo fajnie, że autorka wzięła pod uwagę nasz cudowny kraj), a na trzecim słowie toczy bitwę z kimś, kto dopiero się pojawił. Zbytnia wielowątkowość i akcja dzieła nieco przytłacza, a co za tym idzie jest się zmuszonym do ciągłego i bardzo uważnego analizowania wszystkich stron. Taki zabieg na dłuższą metę zmusza do odpoczynku, czyli krótko mówiąc: odłożenia książki na półeczkę. 


Moja ocena może wydać się mała, ale gdyby nie Intuicja, oceniałabym dzieło indywidualnie. Nawet nie chcę myśleć jak niski pułap by wtedy osiągnęła. Miało być dobrze, ale nie było. Na następny raz dwa razy zastanowię się nad tym, czy faktycznie chcę marnować czas zanim sięgnę po następną część z tej serii. 

amy a bartol, prowokacja, marzenie literackie

Czytaliście dzieło? Podobało się Wam?

Cytaty z książki: 
Myślałam, że cię straciłam – mruczy do mojego ucha. 
– Nigdy – obiecuję. Jej płaski brzuch ociera się o mój, a ja upajam się ponętnym zapachem mokrych włosów. – Zawsze znajdę nić, która łączy mnie z tobą.
– Reed. – Moje imię brzmi jak prośba na jej ustach.
Tracę oddech, a mój umysł przepełnia już tylko pożądanie.
– Kocham cię – mamroczę.
Nie możemy powiedzieć niczego więcej; pozwalamy naszym ciałom przekazać sobie to, co leży w naszych sercach.”


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku!

Zamiast reklamować się na blogu, napisz sensowny komentarz. Obiecuję, że odwdzięczę się w wolnej chwili.

Copyright © 2017 Marzenie Literackie