18:09

Charles R. Cross - Pod ciężarem nieba. Biografia Kurta Cobaina | Ciężar istnienia i przeznaczenia na wyboistej drodze życia Kurta Cobaina...

Charles R. Cross, Pod ciężarem nieba, Recenzja, Kurt Cobain, Marzenie Literackie

Tajemniczy, zagadkowy, zamknięty w sobie, momentami mroczny, ale też i zabawny, wybitnie uzdolniony, a przede wszystkim nad wyraz dominujący wrażliwością nad resztą szarego społeczeństwa. Bardzo kochający, bardzo nienawidzący. Dążący uparcie do sławy, jednocześnie stale przed nią uciekający. Potępiający zło, kurczowo trzymający je za ogon. Dwa żywioły osobowości. Kurt Cobain - istna synonimia sprzeczności powraca w dziele, aby pokazać, jakie oblicze skrywało się pod jasną gęstwiną włosów lidera Nirvany. Ale uwaga. To dzieło nie jest o Nirvanie. To dzieło będzie o nim samym. 


W ciągu jednego dnia Kurt narodził się dla świata, zmarł w sekrecie własnego mroku, wreszcie zaś wskrzeszony został dzięki potędze miłości. Był to wyjątkowy wyczyn – nieprawdopodobny i niemalże niemożliwy – to samo można by wszakże powiedzieć o znacznej części jego przejaskrawionego życia, począwszy od miejsca, z którego pochodził.”




Po raz pierwszy ujrzał niebo dokładnie w sześć godzin i pięćdziesiąt siedem minut po tym, gdy zadurzyło się w nim całe pokolenie. Co istotniejsze, przeżył tym samym swą pierwszą śmierć - tę najwcześniejszą z wielu pomniejszych śmierci, które miały jeszcze nastąpić. 
Kurt zagrał jako główna gwiazda prestiżowego >>Saturday Night Live<<, jego album trafił na pierwsze miejsce listy muzycznych bestsellerów, a Weird >>Al<< Yankovic poprosił go o wyrażenie zgody na sparodiowanie >>Teen Spirit<<. Wydarzenia te, postrzegane jako całość, bez wątpienia wyznaczały punkt kulminacyjny w jego krótkiej karierze, składając się na dowód uznania, o jakim większość wykonawców może tylko pomarzyć, a o jakim sam Kurt nie fantazjował nawet jako nastolatek. Lecz w godzinach poprzedzających świt Kurt nie cieszył się świadomością odniesionego zwycięstwa, nie doświadczał tym bardziej pragnienia, aby zwycięstwo to świętować. Gdy Courtney spała, Kurt lekkomyślnie - czy też celowo - wziął więcej heroiny niż nakazywałby rozsądek. Na skutek przedawkowania jego skóra przybrała odcień morskiej zieleni, a mięśnie zesztywniały na podobieństwo solidnych kabli. Love w popłochu zaczęła udzielać mu pierwszej pomocy, co z biegiem czasu miało stać się dla niej rutyną. Po kilku minutach odzyskał już przytomność, siedział przy niej i rozmawiał, a choć wciąż znajdował się pod silnym wpływem narkotyku, na jego twarzy gościł teraz uśmieszek znamionujący opanowanie, jak gdyby cały ten wyczyn napawał go dumą. 




Zbierając do kupy wszystkie myśli w adekwatną do słów całość, po przeczytaniu powyższej lektury zaznaczę, że robię to właśnie w przypływie wciąż nieopadających pokładów emocji, zrodzonych po tak wielkim wrażeniu, jakie wywołała u mnie biografia Pod ciężarem nieba. Znasz to uczucie, kiedy chciałbyś powiedzieć tak wiele, że nie potrafisz powiedzieć nic, ponieważ nagle dociera do ciebie, że absolutnie żadna waga zakomunikowania światu subiektywnych odczuć nie odzwierciedli tego, co dzieje się w twojej duszy? Dobrnęłam do tego punktu już nie raz. Po raz kolejny właśnie teraz. To tutaj. Gdybym tylko miała jakąś skrybę kształtu wyrazów, z której mogłabym skorzystać...
Nie potrzeba słów tam, gdzie serce czuje rytm historii. Po tym poznać dobre dzieło literackie. Takie jak to.
Nie muszę pisać o tym, że jestem fanką Nirvany i samego Kurta - w innym przypadku nie recenzowałabym dzieła skierowanego głównie do jego odbiorców. Po ciężarem nieba jest drugą w kolejności książką o losach Kurta, którą miałam przyjemność czytać. Pierwsza styczność nie do końca należała do udanych. Niedosyt po tamtej lekturze był tak monstrualny jak nasycenie się i kac moralniak” po drugiej. Moje skromne myśli wirują wokół pytań i przypuszczeń, kiedy uda mi się zejść po niej na Ziemię.
Pod ciężarem nieba jest biografią wyjątkową. Z jednej strony autor zanurza nas w przeszłości Cobaina, ale z drugiej nie wypuszcza z rąk suspensu tamtych wydarzeń. Szczegóły, jakimi kreuje historie Cross, pozwalają czytelnikowi poczuć klimat minionych zdarzeń, a plątanina tekstu z cytatami bliskich i rodziny Cobaina, nadają temu klimatowi autentyczności zarówno chronologii płynącej z akapitów, jak i autentyczności obrazu samego Kurta. Bardzo wiele można się z nich dowiedzieć. Cross pokusił się o takie informacje, iż prawdopodobnie nie przewinęły się one w żadnej innej biografii o Cobainie. Zdumiewająca ilość szczegółów w szczegółach sprawia wrażenie osobistej i intymnej relacji z muzykiem. Czytasz powieść i masz wrażenie, że znasz Kurta na wylot. 
W dodatku książka kładzie nacisk na obudzenie w odbiorcy empatii względem poznania życia artysty z jego perspektywy. Cross nie ocenia, nie wysnuwa swoich wniosków. On po prostu przedstawia historię taka, jaka była: chłodna i brutalna, posługując się przy tym stylem tak podkreślającym sens fabuły, iż nie sposób nie wyrobić o nim zdania. Cross pisze językiem obdartym z ujmujących środków poetyckich, nie bojąc się przebierać jednocześnie w ich znaczeniu. Nazywa rzeczy po imieniu w szorstki dla całego świata Cobaina rozumowaniu o egzystencji. Czasami nawet jeśli sytuacja okazałaby się bardziej znośna dzięki małemu eufemizmowi, Cross nie idzie czytelnikowi na rękę i zabija nadzieję swoją bezpośredniością. 
Podczas czytania tych 432 stron bez przerwy towarzyszyła mi w słuchawkach piosenka Something in the Way, ponieważ liczyłam się z tym, że tylko ona była w stanie oddać ponury klimat dzieła. Nie jestem w stanie opisać przygnębienia chodzącego za mną jak cień po stronach. Ja nie tylko czytałam biografię o Kurcie. Ja ją też odkrywałam - kiedy w książce pojawiały się wzmianki chociażby o domu, w którym wychowywał się Cobain, natychmiast wchodziłam na internet, żeby zobaczyć, jak wyglądał. I choć może zabrzmieć absurdalnie to, co teraz napisze, ale duchowo przeżywałam te chwilę z nim - a książka stanowiła pośrednik między naszymi dwoma, oddalonymi od siebie światami. W odkrywaniu ostatnich stron przeszkadzały mi łzy w oczach, które rozmazywały dalszą część tekstu. Nie mam słów. Tę biografię po prostu trzeba przeczytać. Cross wyczerpał temat maksymalnie jak żaden inny autor. 
Były plusy, więc czas na minusy. 
Cross mógł wysilić się o większą ilość zdjęć - zdecydowanie za mało ich w tekście. Po za tym niechlujna korekta raziła mnie jak rozgrzany palnik po oczach.





Głównie dla fanów artysty, chcących dowiedzieć się szczegółów z jego życia oraz poznać fakty, których nie pozna w żadnej innej biografii. Dla miłośników dobrych biografii.




+ Pokazanie mało znanych faktów z życia artysty;
+ Historia z ogromnym naciskiem na przedstawienie perspektywy muzyka;
+ Tekst przeplatany dużo ilością cytatów;
+ Styl autora, nadający książce indywidualizmu i surowości historii.

- Korekta książki;
- Mała ilość zdjęć.




Pod ciężarem nieba na długo zapisze się w mojej pamięci. Z całego serca polecam go każdemu miłośnikowi Cobaina. Nie zrażajcie się ponurością dzieła, w tym przypadku nadaje ona uroku. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek napisał ją inaczej. 




(...)Ujął ciężką strzelbę, opierając jej lufę o swoje podniebienie. Będzie sporo hałasu, co do tego nie miał wątpliwości. A potem go nie było.”

...Ale dla Kurta to, że kochali go inni, nie miało znaczenia, bo nie potrafił znaleźć w sobie dość miłości dla samego siebie.” 


Charles R. Cross, Pod ciężarem nieba, Kurt Cobain, Recenzja, Marzenie Literackie


Charles R. Cross, Pod ciężarem nieba, Kurt Cobain, Recenzja, Marzenie Literackie



Ogólna liczba stron: 432
Rodzaj literacki: literatura faktu/biografia
Tytuł oryginału: Heavier than Heaven 
Cena okładkowa: 34,00
Data wydania: 2001
Wydawnictwo: InRock
Ocena książki: 9,4/10,0 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku!

Zamiast reklamować się na blogu, napisz sensowny komentarz. Obiecuję, że odwdzięczę się w wolnej chwili.

Copyright © 2017 Marzenie Literackie