17:50

5 książek, które mnie rozczarowały #2

5 książek, które mnie rozczarowały #1, Cykl książkowy, Marzenie Literackie

Książki mają to do siebie, że lubią zaskakiwać. Jedne bardziej, drugie mniej - lecz czasami bywa tak, że z bliżej nieokreślonych lub jak najbardziej trafnych powodów, książka zaskakuje w odwrotną stronę. Jak każde dzieło ma swoich zwolenników i przeciwników, tak każdy czytelnik natknął się w swojej karierze na tego typu powieści. Cóż. Nie jestem wyjątkiem, stąd pomysł na ten cykl. Co przygotowałam w dzisiejszym zestawieniu? Niektóre pozycje nie powinny nikogo dziwić. 





Miejsce 5. 
Earlene Fowler - Żona siodlarza



Życie Ruby McGavin po tragicznej śmierci męża wydaje się bez perspektyw. Jednak czeka ją niespodzianka. Okazuje się, że odziedziczyła część rozległego rancza położonego wśród malowniczych wzgórz Kalifornii. Jeszcze większy szok stanowi dla miej odkrycie, że rodzina męża, która rzekomo zginęła przed laty w wypadku samochodowym, żyje i miewa się doskonale. Ruby pragnie tylko spokoju. Jednak gdy w tajemnicy odwiedzi swą nową posiadłość, znajdzie się w centrum rodzinnych waśni.




Książka, którą miałam okazję czytać jeszcze na początku swojej kariery czytelniczej, gdzieś mimochodem w zbiorze „książek wybranych”. Minęło tyle lat, a ja zapamiętałam jedynie tyle, że powieść miała tak intrygujące opisy wydarzeń i dialogi, iż mucha latająca gdzieś w kącie wydawała się mieć zgrabniejsze odwłoki niż całość fabuły (o ile można ją tak nazwać).




Miejsce 4.
Becca Fitzpatrick - Szeptem




Czasem zdarza się miłość nie z tego świata. Naprawdę nie z tego świata…
Patch jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Nora uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba że…
Chyba że ktoś wie, że znalazł się w samym środku bitwy. Bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O Twoje życie.
Ale cicho sza… Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem.




Dzieło, które także znajduje się na liście powieści debiutów czytelniczych w mojej karierze móla książkowego. To już nawet nie chodzi o to, że nie przepadam za romansami. Ta książka jest po prostu mdła i naciągana. I mimo że to młodzieżówka, gdzieś tam w duchu nastawiałam się (mimo wszystko) na coś więcej jak tylko wzdychanie do przystojnego anioła. 




Miejsce 3.
Amy A. Bartol - Prowokacja



Czwarty tom „anielskiej” serii rozpoczyna się na rajskiej wyspie Zefira, gdzie bohaterowie ukryli się po odbiciu Evie z rąk Brennusa. Niestety drużyna Evie nie ma zbyt wiele czasu na odpoczynek. Brennus używając magii ożywieńców wysyła swój obraz do ukochanej i wkrótce na wyspie pojawiają się jego wojska. Rajski zakątek zamienia się w pole bitwy. Evie używa medalionu z portalem, który przenosi ją do Torunia, gdzie Reed urządził dla niej bezpieczną kryjówkę. Pojawia się tam także Anya, anielica w randze Trona. Anya przybyła z Raju w poszukiwaniu ukochanego anioła, jej aspire. Do uciekinierów) docierają niepokojące wieści: Upadli stworzyli demona z duszą, który ma ich wyzwolić z Szeolu. Zbliża się wojna, w której każda ze stron chce pojmać Evie.


Po bardzo udanej Intuicji nadszedł czas na Prowokację, a wraz z nią nadszedł czas na stracenie nadziei na bardzo udaną lekturę i dobre mniemanie o sadze. Cały czas zastanawiam się jak to możliwe, że obie te części tak bardzo mogą różnić się od siebie na poziomie tolerancji powieści. Pierwszy tom wywołał niemałą chrapkę na więcej, tylko po co? Evie w Prowokacji irytuje na wszelkie możliwe sposoby swoimi nagłymi zmianami nastrojów, historia jest zbyt chaotyczna, a bohaterowie nawaleni na jedno kopyto „boskości”.  



Miejsce 2.
C.J. Tudor - Kredziarz


W mrocznych zakamarkach ludzkiego umysłu kryją się najbardziej fascynujące koszmary i tajemnice.
Rok 1986. Eddie i jego przyjaciele dorastają w sennym angielskim miasteczku. Spędzają czas, jeżdżąc na rowerach i szukając wrażeń. Porozumiewają się kodem: rysowanymi kredą ludzikami. Pewnego dnia jeden tajemniczy znak prowadzi ich do ludzkich zwłok. Od tej chwili wszystko zmienia się w ich życiu.
Trzydzieści lat później Eddie i jego przyjaciele dostają listy z wiadomością napisaną tajemniczym kodem z dawnych lat. Uważają, że to żart do momentu, gdy jeden z nich nie ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Do Eddiego dociera, że jedyną drogą do ocalenia siebie przed podobnym losem jest próba zrozumienia, co tak naprawdę stało się przed laty.
Kredziarz to najlepszy rodzaj suspense’u, w którym teraźniejszość doskonale współgra z reminiscencją, każda postać jest wyraźnie zarysowana i interesująca, żadna z zagadek nie pozostawia w czytelniku niedosytu, a zwroty akcji zaskoczą nawet najbardziej doświadczonego czytelnika.


Miało być bardzo mrocznie, tajemniczo i psychodelicznie, a w efekcie dostaliśmy nieumiejętnie rozciągnięty w czasie kryminał, w pełni niewykorzystany potencjał powieści i marny przykład suspense'u, niewnoszący za wiele do fabuły. Jakie było moje rozczarowanie, gdy nastawiłam się na niemały wątek psychologiczny, a nie dostałam z niego nic. Kolejna książka z serii przereklamowanych perełek wydawniczych. 



Miejsce 1.
Tadeusz Biedzki - Ostatnie srebrniki


W tureckiej części Nikozji żona autora kupuje starą, drewnianą szkatułkę. Trzy miesiące później w kościele w Barcelonie zamordowany zostaje kapłan. Co łączy te dwa fakty? Jaki jest ich związek z wydarzeniami w Jerozolimie sprzed dwóch tysięcy lat? I dlaczego skutkują aktami terrorystycznymi we współczesnej Europie? Jaką rolę odgrywa w nich założony w 2012 roku w Hiszpanii Zakon Piłata i Judasza? Próba rozwiązania tych zagadek okaże się śmiertelnie niebezpieczna.
Autor - wzorem Dana Browna i Umberto Eco - po mistrzowsku prowadzi nas przez zaułki historii, pokazując, jak wydarzenia z przeszłości wpływają na jej bieg, wywołują tragiczne skutki w ciągu dwóch tysięcy lat i powodują śmiertelne zagrożenie dla współczesnych Europejczyków. Historia, sensacja i kryminał w jednym.


Najgorsze, największe i najbardziej odczuwalne rozczarowanie - Ostatnie srebrniki. Historia sięgająca czasów Chrystusa, wędrująca stopniowo aż po teraźniejszość. Miał być kryminał, ostatecznie dzieło stało się zlepkiem historycznym rozsianym w czasie. Mocne wejście ze słabym zakończeniem: ucięta akcja, utracony potencjał powieści, tak samo szybki początek jak i zakończenie. Miało być po trosze ze wszystkiego, ostatecznie wyszło o niczym. Nie lubimy czegoś takiego. Pokładałam zbyt wielkie nadzieje w książce. 



Co byście dodali jeszcze do listy? Piszcie!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku!

Zamiast reklamować się na blogu, napisz sensowny komentarz. Obiecuję, że odwdzięczę się w wolnej chwili.

Copyright © 2017 Marzenie Literackie