22:36

Antti Tuomainen - Czarne jak moje serce | Gdy nierozwiązana zbrodnia sprzed lat nie przestaje rzucać cienia na normalną przyszłość...

Antti Tuomainen, Czarne jak moje serce, Recenzja, Marzenie Literackie

Dwadzieścia lat czekał na poznanie prawdy. Dwadzieścia lat czekał, aby spotkać się z mordercą twarzą w twarz - i wreszcie dostaje szansę od losu, albo jak kto woli - po dwudziestu latach sam sobie ją stworzył. Czas odkryć prawdę. 


Kiedy szukanie sprawiedliwości staje się obsesją..”






Pewnego deszczowego dnia matka trzynastoletniego chłopca wychodzi z domu i nigdy nie wraca. 
Po dwudziestu latach Aleksi wie, że została zabita. Wie nawet, kto jest mordercą. Zdaje sobie z tego sprawę, widząc w telewizji twarz znanego przemysłowca, Henrika Saarinena. Niestety policja nie podziela jego opinii. Chcąc zdobyć dowody, Aleksi zatrudnia się jako dozorca w wiejskiej posiadłości Saarinena. 
Grzebanie w rodzinnych sekretach jest jednak niebezpieczną zabawą, a zemsta może drogo kosztować.  





Mimo że władam niemałą miłością do Finlandii, książka Czarne jak moje serce trafiła w moje ręce za sprawą przypadku - w sklepie, za niemałą przecenę z 30,90 złotych na symboliczne 10. Kto jak kto, ale żaden książkoholik, z tytułem odzwierciedlającym jego charakter, w dodatku literaturą z kochanego kraju, nie przeszedłby obok obojętnie. Jako zwykły śmiertelnik nie odbiegam od tej normy, no bo jak? Intrygujący tytuł, prawie jak za darmo i do tego literatura fińska! Biorę!
Z książką wróciłam zatem szczęśliwa pod niebiosa i od razu wzięłam się za czytanie. Do połowy dzieła byłam pewna, że podjęłam dobrą decyzję finansową. Po przekroczeniu magicznej liczby coś ewidentnie poszło w złą stronę. Teraz siedzę i piszę recenzję z niemałym rozczarowaniem. I narzekam, bo coś, co miało udobruchać moje zboczenie fińskością krzyczy i wyje z rozpaczy. Sama wygrzebałam, sama kupiłam i sama przeczytałam i jeszcze narzekam. Brawo ja.
Dlaczego kierunek do dobrej opinii obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni? Nie wiem! Nie mam pojęcia! Mam za to ochotę złapać Tuomainena i zrobić mu krzywdę za to, że ot tak o, zaprzepaścił bezpowrotnie grubo zaczynającą się historię. A miało być tak mrocznie.
I było. Do połowy.
Mamy zatem taki wątek: trzynastoletni chłopiec pewnego dnia traci matkę. Policja nie jest w stanie dokładnie ustalić, co przydarzyło się zmarłej. Nie mają żadnych dowodów, żadnych podejrzanych, a na dodatek nie mają najważniejszego - zwłok młodej kobiety. Mimo najszczerszych chęci policji, sprawa zostaje zawieszona. Dwadzieścia lat później, ten trzynastoletni chłopiec imieniem Aleksi postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość i dowieść, co stało się z matką. Ma podejrzanego. Ba, jest dużo więcej niż przekonany o winie pewnego przedsiębiorcy, więc postanawia się u niego zatrudnić jako dozorca. W dalszych domysłach Aleksi próbuje odkryć prawdę. Brzmi interesująco? No tak. Do połowy, bo tutaj było jeszcze budowane odpowiednie dla takich powieści napięcie i tasowanie przeszłości z teraźniejszością. Później autor postanowił zrobić krótki i (moim zdaniem wymuszony i niepotrzebny) erotyk z kobietą stroniącą od jakiejkolwiek naturalności przez zaledwie kilka dni ich znajomości (a co!), aż w końcu dostajemy nagły zwrot akcji charakterystyczny raczej dla końca powieści, a nie dla połowy historii i finał, w którym dostajemy zabójcę na talerzu, a to wszystko dzieje się pod pewnym paradoksem: niby autor w żaden sposób nie zasugerował nam winy oprawcy (wyskakującego nagle jak królik z kapelusza), ale czytelnik z jakiegoś powodu nie jest zaskoczony też jego winą. Efekt? Ciężkie do opisania uczucie niedosytu? rozczarowania? wrażenie odklejenia” od lektury? Właśnie tak się czuję. Czarne jak moje serce zaczęło się bardzo dobrze, później Tuomainen zjechał gdzieś z toru, więc wcisnął sceny seksu, a kiedy wracał, napisał finał i później przypomniało mu się, że to nie koniec, dlatego napisał dodatkowe i wyjątkowo dłużące się akapity. Przy końcówce lektura bardzo mi się dłużyła, a przecież 286 stron tekstu to nie dużo? 
Co do bohatera. Aleksi jest małomównym gburem i mrukiem, który jest w centrum wydarzeń obecny jedynie ciałem, a nie duchem. Niby mi to nie przeszkadza, ale jakoś też nie zdobywa sympatii. Reszta nie przykuwa uwagi, oprócz wulgarnej i bogatej córce przedsiębiorcy, obowiązkowo pięknej do bólu (jak w każdych innych schematach), jakiej żaden facet się nie oprze. 
Styl autora jest zwięzły, konkretny i chłodny. Wyjątek stanowią poetyckie opisy natury, które - wałkowane przy prawie każdym rozdziale - stają się w pewnym momencie męczące. Samo wspomnienie o jesieni znalazło się na ponad połowie tekstu. 
Nie ma też tego złego co by na dobre nie wyszło. Czarne jak moje serce zainspirowało mnie do stworzenia kolejnego cyklu o literaturze fińskiej, który wkrótce zawita na blogu. Bądźcie czujni!





Dla fanów literatury fińskiej, dla tych, którzy szukają niezbyt wymagającej lektury na wieczór, która napełni chwilowy głód czytelniczy. 





+ Krótka i lekka lektura;
+ Prosty język autora.

- Nieumiejętne rozplanowanie akcji;
- Bardzo prosta fabuła, schematyczność;
- Bezbarwni bohaterowie;
- Wykonanie fabuły. 






Czarne jak moje serce jest pozycją idealną do zapełnienia luki między kolejnymi książkami. Dobra do przeczytania w jeden wieczór. Niezbyt porywający kryminał dla zabicia czasu. 




Ile można pomyśleć w ciągu jednej setnej sekundy? Ile można żałować? Ile rzeczy można sobie przypomnieć, które zrobiło się źle, w ilu sprawach się pobłądziło?”

Przypomniałem sobie swoją samotność i wyobcowanie z tego okresu, wiszącą jak wyrok wiedzę, że już nigdy nie pójdę do domu i nic nie będzie takie jak kiedyś. To uczucie już zawsze mi towarzyszyło, nie odstępowało mnie na boisku, w kinie, w towarzystwie dziewczyn, a później kobiet – samotny, wszędzie, zawsze. Być może dlatego zacząłem żyć podwójnym życiem – wewnętrznym i zewnętrznym. W środku szukałem prawdy, wypełniałem zadanie, to, którego efektem był fakt, że siedziałem teraz w samochodzie i czekałem. Na zewnątrz robiłem to samo co moi rówieśnicy: chodziłem do szkoły, uczestniczyłem w grach zespołowych, studiowałem, pracowałem. Może powinienem sobie pogratulować, skoro właśnie teraz te dwa beznadziejnie różne życia zaczynały w końcu splatać się w całość.”


Antti Tuomainen, Czarne jak moje serce, Recenzja, Marzenie Literackie


Antti Tuomainen, Czarne jak moje serce, Recenzja, Marzenie Literckie




Ogólna liczba stron: 288
Rodzaj literacki: literatura fińska/kryminał
Tytuł oryginału: 
Synkkä niin kuin sydämeni
Cena okładkowa: 30,90
Data wydania: 19.02.2016
Wydawnictwo: Albatros
Ocena książki: 4,4/10,0 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku!

Zamiast reklamować się na blogu, napisz sensowny komentarz. Obiecuję, że odwdzięczę się w wolnej chwili.

Copyright © 2017 Marzenie Literackie