17:05

Mariusz Leszczyński - Krocząc wśród cierni | Gdy droga do prawdy z dramatycznej przeszłości okazuje się mieć cenę ciężko zdobytego szczęścia...

Mariusz Leszczyński, Krocząc wśród cierni, Recenzja, Marzenie Literackie

Kiedy beztroskie życie Williama z dnia na dzień przepada bezpowrotnie, niełatwo będzie stawić czoła przyszłości, a zwłaszcza, jeśli tragiczne wspomnienia natrętnie przeplatają się z teraźniejszością w toksycznej wiązance czasu. Jak żyć normalnie z brzemieniem utraty rodziny w sercu? William próbuje. Niestety nie wie jeszcze, że aby rozwiązać niewyjaśnioną sprawę morderstwa, będzie musiał poświęcić coś, co przyszło mu zdobyć z wielkim trudem. Swoje upragnione szczęście. 


Gdy droga do prawdy z dramatycznej przeszłości okazuje się mieć cenę ciężko zdobytego szczęścia...”




William, dwudziestotrzyletni syn Johna Baxtera, angielskiego biznesmena, mieszka koło Londynu w miasteczku Winchester, wiodąc frywolne życie bawidamka. Poznajemy go chwilę przed rodzinną tragedią, która zburzy jego dotychczasowy świat. Bohater będzie musiał dorosnąć, tocząc walkę ze słabościami umysłu i ciała. Na swojej drodze spotka osobę, która, podając mu dłoń, tchnie w niego nadzieję na nowe życie. Jednak zdarzenia z przeszłości powrócą, nie dając mu spokoju. William spróbuje odkryć prawdę dotyczącą wypadku sprzed lat, bazując na podpowiedzi, jaką zostawił mu ojciec, a przekazał kamerdyner. Nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, jakie podejmuje, brnąc do źródła dramatu, który dotknął jego najbliższych. Czy korzystając z nadarzającej się po latach okazji, nie popełni błędu, który będzie go kosztował więcej, niż jest gotów zapłacić?




Krocząc wśród cierni to książka, którą przeczytałam w dwie godziny. Tak! W dwie! I nie zważając na małą ilość stron w dziele śmiało mogę stwierdzić, że stało się tak za sprawą błyskawicznie rozwijającej się akcji na tych niepozornie cienkich stronicach, ponieważ autor z niebywałą lekkością udowadnia, że szybkość fabuły jest niezależna od swojej grubości. Teraz nieco w praktyce: każdy rozdział to wachlarz różnorodności przebiegu wydarzeń. W ten oto sposób spirala kręci się samoczynnie aż do momentu, kiedy czytelnik nagle uświadamia sobie, że przeczytał ostatnią stronę, a zaraz po tym zadaje sobie pytanie, kiedy to właściwie zdążył ją przeczytać. Brzmi znajomo? Musi brzmieć. Podobne uczucia po lekturze? Dopiero będą. Krocząc wśród cierni czyta się lekko i z polotem. 
A teraz wiele innych istotnych rzeczy.
Bohater główny, William, to istny przykład sylwetki spośród grupy tych bohaterów, co to rzeczywistość książkowa zmusza do wewnętrznej przemiany duchowej. Początkowo lekkomyślny, infantylny i nie biorący życia na poważnie, by po niespodziewanym zamachu na tę beztroskę, uderzyć twardo w grunt i całkowicie zerwać z tym wizerunkiem. William dorasta, dojrzewa i bierze życie na barki takie, jakie jest, czyli niezbyt przechylne i kolorowe. Nie wiedzieć czemu, ale William skojarzył mi się z pokutującym za swoje winy rycerzem, który spełnia swoją misję: dobry, szukający ręki sprawiedliwości boga tam, gdzie jej brakowało. Szukający iskry jasności w tunelu bez wyjścia, szukający sensu życia, niekiedy przy tym błądząc. William pasuje mi do określenia szlachetny”. Mimo wszelakich niebezpieczeństw walczy z całym złem tego świata. To naprawdę rzadkie spotkać w dzisiejszych czasach bohatera szlachetnego wszędzie indziej niż w lekturach szkolnych (ponieważ z takimi zazwyczaj się kojarzą).
Pomysł na fabułę. To element, który chyba najbardziej zaskoczył mnie w debiucie i mam tu na myśli sprawców morderstwa. Podpowiem: tu ukryte jest coś grubszego niż jedynie sama idea zabójstwa, ale ze względów recenzji, a nie samego streszczenia, nie mogę niestety napisać niczego więcej. Nie spodziewałam się takiego pomysłu autora na zakończenie i zaskoczyłam się na duży plus. 
Nie do końca zgodzę się z określeniem, że Krocząc wśród cierni jest dziełem z pogranicza kryminału. Ta wielowątkowa powieść wprawiła mnie w nie lada trudność z określeniem gatunku. Mamy tu morderstwa, ale też z drugiej strony temat miłości bohatera do Amandy i przedstawione życie codziennie Baxterów, co też poniekąd czyni ją kolejno powieścią obyczajową. Wiele wątków, ale też równie istotnych wątków. Samo określenie kryminał” to zdecydowanie, zdecydowanie za mało jak na książkę, ponieważ nie oddaje w pełni charakteru powieści. 
Język autora jest bardzo prosty, ale też i wciągający. 
To, czego z pewnością mi zabrakło, to trzymanie napięcia w trakcie toczącego się ogniwa wydarzeń. W tym przypadku było to konieczne. Niektóre dialogi wydawały się także zbyt nienaturalne. Odniosłam wrażenie, iż mimo dobrego debiutu autor nie w pełni pokazał zdolności, jakie posiada, a Krocząc wśród cierni to jedynie pisarska rozgrzewka, co właściwie stale udowadniał przez pokonywane akapity. Tego właśnie życzę autorowi: żeby każda kolejna książka była lepsza od poprzedniej, a mam literackie przeczucie, że tak właśnie będzie. W tym przypadku nie pozostaje zatem nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać na kolejne dzieła.





Dla tych, którzy chcieliby zrelaksować się po ciężkim dniu, dla tych, którzy lubią poczuć dreszcz niecodziennego zakończenia. 





+ Lekka i cienka lektura;
+ Książka na jeden wieczór;
+ Ciekawe zakończenie.

- Zbyt mało napięcia w fabule. 




Krocząc wśród cierni to dobry debiut i literacka rozgrzewka autora przed dużo większymi dziełami spośród jego twórczości. Z chęcią przyjrzę się kolejnym pomysłom pisarza i poobserwuję jak rozwija skrzydła. To idealna książka na jeden wieczór, co nie znaczy, że punkt kulminacyjny nie zostanie czytelnikowi w pamięci. 



Jaki bóg pozwala na tyle zła? - zadałem sobie w myślach pytanie, a w sercu szukałem odpowiedzi. Stałem bez ruchu i nie wiedziałem, jak po tym wszystkim mam żyć. Jak to możliwe, że wszyscy zginęli naraz? Ciężar osamotnienia przygniatał coraz mocniej, nie pozwalał złapać oddechu. Wszystko straciłem tak nagle, ale nie dało się zawrócić już czasu.”

Teraz moja ukochana czeka na mnie gdzieś tam w drugim świecie, a gdy skończę tę batalię, to z przyjemnością do niej dołączę, przekazując innym pałeczkę, w tej, jak się wydaje, nierównej walce ubogich z systemem.”

Mariusz Leszczyński, Krocząc wśród cierni, Recenzja, Marzenie Literackie


Mariusz Leszczyński, Krocząc wśród cierni, Recenzja, Marzenie Literackie




Egzemplarz recenzencki otrzymałam od autora.  



Ogólna liczba stron: 188
Rodzaj literacki: powieść sensacyjna
Tytuł oryginału: Krocząc wśród cierni
Cena okładkowa: 34,90
Data wydania: 20.09.2018
Wydawnictwo: Poligraf
Ocena książki: 6,0/10,0 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku!

Zamiast reklamować się na blogu, napisz sensowny komentarz. Obiecuję, że odwdzięczę się w wolnej chwili.

Copyright © 2017 Marzenie Literackie